Świadectwa z rekolekcji wakacyjnych – Łomnica Zdrój 2014

To były moje drugie wakacyjne rekolekcje z Wojskiem Gedeona. Tak naprawdę pojechałam tam trochę niechętnie, ale też nie mając żadnych oczekiwań. Jednak już na wstępie, w autokarze, czy pierwszego dnia w ośrodku zobaczyłam efekty zeszłorocznych rekolekcji – otwarcie na ludzi. Od tej chwili miałam nadzieję, że i w tym roku wiele się zmieni i że będą one bardzo owocne. Niestety, już na pierwszej Eucharystii byłam negatywnie zaskoczona i zniechęcona, bardzo nie spodobał mi się fakt, że wszelkie Eucharystie, czy inne wieczorne nabożeństwa odbywały się w zwykłej sali fizycznej w tamtejszej szkole. Brakowało mi atmosfery, którą zapewnia kościół, nie mogłam się skupić, zielony kolor na ścianach bardzo mnie dekoncentrował. Powiedziałam wtedy „koniec, ja wracam do domu, źle to widzę „. Ale zostałam… I tak żyłam, od grupki do grupki, od czasu wolnego, do czasu wolnego. Z każdym dniem coraz bardziej chciałam wracać. Lecz gdy zaczęliśmy wchodzić w tematykę konferencji, starałam się uważnie ich słuchać. Były takie na których nie umiałam się skupić, które do mnie nie trafiały, ale były też takie, które wiele mi uświadomiły. Jednak wieczorne nabożeństwa były dla mnie męczące, szczególnie gdy wróciły do mnie pewne nie wyjaśnione sprawy z jedną osobą. Chciałam wracać coraz bardziej, wszyscy się radowali a ja płakałam, a w sercu czułam kamień. … Myślę, że takim punktem, który zapoczątkował wyrzucenie z siebie tego co mi ciążyło było kazanie ojca Leszka, o kamieniach w sercu i o tym, że często krzyk pomaga, a także moment na mszy, gdy zamiast „Pokój z Tobą” mówiliśmy sobie „Jesteś dla mnie ważny/ważna”… Płakałam, a idąc za kazaniem, miałam ochotę krzyczeć, ale nie mogłam, tyle ludzi… Więc krzyczałam wewnętrznie, na Boga, polały się łzy, łzy bólu, ale to te łzy i troska ludzi z WG, szczególnie animatorki mojej grupki, pomogła mi zrobić coś z tym, co mnie bolało. Nigdy nie zapomnę tego co się działo ze mną w tych chwilach. Po konferencji o uczuciach, wiele sobie uświadomiłam, ile mam żalu do Boga, na szczęście mogłam o tym Mu napisać , w liście. Zrobiło mi się wtedy lżej. Ale nie do końca. Czekała mnie jeszcze rozmowa, która przyniosła zaskakujące efekty. Wiedziałam, że Bóg był przy mnie i przy tej drugiej osobie w jej trakcie. Dzięki temu wróciłam do stabilności, i weszłam w rekolekcje, byłam coraz bardziej otwarta, na Boga, ludzi, wydarzenia. Bardzo ważna była też dla mnie adoracja, gdy adorowaliśmy Jezusa siedząc na podłodze u jego stóp, a potem mówiliśmy sobie nawzajem „Kocham Cię”… Czułam, że te słowa wypowiada Bóg, to było wspaniałe. Za wszelkie zmiany, które zaszły w moim sercu, jak i w mojej świadomości, za wspaniałych ludzi i za ten cudowny czas CHWAŁA PANU!!