Świadectwa z rekolekcji wakacyjnych „Ojcze nasz”

Z moimi relacjami z Bogiem bywało rożnie. Zanim pojawiłam się w Wojsku kontakt był zerowy, żeby nie nazwać rzeczy po imieniu, gdyż zwyczajnie nie wierzyłam w Pana. Z czasem on wzrastał, poznawałam Go z każdymi rekolekcjami coraz bardziej. Nie tylko byłam przekonana o Jego obecności, lecz także doświadczałam Jezusa fizycznie. Mimo wszystko wahałam się czy jechać na rekolekcje wakacyjne. Chwała Panu za to, że jednak wola Boża nie ominęła mnie, lecz stało się tak jak powinno. Śmiało mogę powiedzieć, że był to jeden z najlepszych okresów w moim życiu.
Po raz pierwszy poczułam taki prawdziwy głód Boga, było mi go wciąż mało.
Na początku rekolekcji nie potrafiłam się skupić, myśli wybiegały gdzieś w okolice mojego rodzinnego miasta, rodziny, przyjaciół. Z każdym dniem starałam się to odsuwać, jednak nie na tyle skutecznie. Dopiero to jak doświadczyłam Ducha Świętego zmieniło moje myślenie o 180 stopni. Pewnego dnia odbyła się ewangelizacja w Żywcu, dałam podczas niej z siebie wszystko, tańczyłam, śpiewałam, zachęcałam ludzi aby poznali Pana, czy to zwykłym uśmiechem, miłymi słowami, bądź radosnym okrzykiem wynikającym z bycia dzieckiem Bożym. Nagle poczułam się dziwnie, podczas śpiewu do moich oczu napłynęły łzy. Nie wynikały one jednak z jakichś konkretnych emocji. Uważam, że był to dar od Ducha Św., bowiem po tym fakcie stałam się niezwykle odważna i już żadna bariera nie stała między mną a ludźmi, którym miałam głosić tą radość. Dalej działy się już tylko cuda, nie zapomnę nigdy choćby modlitwy wstawienniczej, która znalazła swoje odzwierciedlenie w życiu codziennym i została wysłuchana. Najpiękniejsza jednak była dla mnie adoracja, podczas której mieliśmy wpatrywać się w Pana Jezusa przez 15 minut, w ciszy i spokoju serca. NIGDY WCZEŚNIEJ NIE CZUŁAM, ŻE ON JEST TAK BLISKO! Nie odrywałam wzroku od tych najpiękniejszych oczu, a myśli skupiały się na Nim. Każdy miał spojrzeć Mu prosto w oczy, ja czułam się jakbym czekała na jakieś ważne spotkanie, czułam taki ucisk w żołądku, bo On był tak niesamowicie blisko… I stało się, spotkały się nasze twarze, a także dotknęłam monstrancji. Była tak paląco ciepła, nie mógł to być przypadek, w przypadku wiary przypadki nie istnieją 🙂 Spytałam się potem innych czy dla nich też była taka gorąca, jednak nie była. To mnie naprawdę zaskoczyło. Podobne ciepło poczułam już w swoim ciele, gdy zbliżyliśmy się do Jezusa i uwielbialiśmy Go. Wtedy ciepło ogarnęło moje dłonie, a potem resztę ciała, coś pięknego!
Mocno przeżyłam też spowiedź na tym wyjeździe, byłam na niej aż dwa razy. Po raz drugi nie ze względu na mocne grzeszenie, ale po to, aby wyznać dotychczasowe fałszywe obrazy Boga, które znikały z każdym dniem. Wcześniej nie traktowałam Boga jak mojego tatę. Wiedziałam, że taka jest kolej rzeczy, ale nie mogłam się przekonać do tej myśli. Jednak udało się- stał się nawet nie moim ojcem, lecz tatusiem, czułym i dbającym o mnie tatusiem.
Po powrocie świat zmienił się bardzo, żyję „tu i teraz”, jednak uważając na konsekwencje czynów, a także na to, aby nie niszczyły one mojej miłości z Bogiem. Myślę, że stałam się po tych rekolekcjach lepszym człowiekiem, niech tak już zostanie na zawsze, ALLELUJA!

 
***
Mam na imię Julia i mam 14 lat. Pochodzę z Katolickiej rodziny, więc od najmłodszych lat uczęszczam do kościoła. Wiedziałam, że Bóg nas kocha i że Jego syn umarł na krzyżu dla naszego zbawienia, ale nie rozumiałam dlaczego Msza Święta jest taka ważna. Modliłam się rano i wieczorem, ale traktowałam to jako regułkę, nie rozmowa z naszym Tatą. To wszystko się zmieniło kiedy pojechałam na rekolekcje do Wojska Gedeona. Mój stosunek do Boga bardzo się zmienił. Kiedyś traktowałam Boga jako Ojca, a nie Tatę, Tatusia. Miałam do Niego szacunek, ale wyobrażałam Go sobie jako sędzię, który za złe karze, a za dobre wynagradza. Pierwszym krokiem do bliższego poznania Boga była adoracja. Nie mogłam powstrzymać łez kiedy przez dwie godziny wszyscy tańczyliśmy i śpiewaliśmy by uwielbiać Pana. Podobało mi się również głoszenie Jezusa w Żywcu. Wiele ludzi siedząc obserwowało nas z daleka. Wstydzili się wiary? Jedyna osoba, która była z nami od początku do końca to człowiek pod wpływem alkoholu. Te wydarzenie pokazało mi, że Bóg jest wszędzie, nawet w największych grzesznikach. Kiedy mieliśmy napisać list do Boga pomyślałam, że to będzie trudne i nic nie zmieni w moim życiu. Lecz gdy zaczęłam pisać, nie mogłam przestać. Słowa same zaczęły się nasuwać, a ja zapisałam całe cztery strony. Napisanie listu stało się wielkim przełomem w moim życiu, z reszta tak samo jak całe rekolekcje. Zrozumiałam, że Bóg to nie tylko nasz Król lecz i kochający Tatuś, Który mocno kocha i chce dla nas jak najlepiej, a wszystkie negatywne, smutne wydarzenia w naszym życiu, są spowodowane tym, że nasz Tata nie chce niewolników. Daje nam wolną wolę, możemy wybierać drogę którą chcemy podążać.
***
W Wojsku jestem od październikowego Revolution. Mogą zapewnić, że od tamtej pory moja relacja z Bogiem zmieniła się o 180 stopni. Zdaje mi się, że Tata szykował mnie na ten Impuls już od dłuższego czasu. Czekałam więc na wyjazd z niecierpliwością i byłam pewna, że zrobię wszystko by pojechać. Rzecz jasna, nie było mowy o tym bym się zawiodła. Miałam jednak jedną barierę. Od czasu kwietniowego ,,Daru czasu” staram się żyć TU I TERAZ, ale moje własne smutki i problemy uniemożliwiały mi to bardzo w czasie rekolekcji wakacyjnych. Z pomocą księży, kleryka, cudownej siostry zakonnej, animatorów i wszystkich moich nowych braci i sióstr, a nade wszystko spotkań z Jezusem na spowiedziach, moje serce się oczyszczało. Był to dla mnie intensywny czas walki z własnymi słabościami i przywarami. Stopniowo uczyłam się otwierać na innych, podczas gry terenowej również na osoby spoza wspólnoty! Gdybym miała mówić o sferach mojego życia, jakich dotykałam i uczyłam się przez te rekolekcje, prawdopodobnie napisałabym pracę dyplomową 😅
Łzy były dotychczas moim narzędziem oczyszczenia, aż na jednej z adoracji zauważyłam, że chyba czas łez się skończył. Od tamtej pory był sam spokój i radość.
Znalazłam kolejną drogę do wybaczenia samej sobie dawnych błędów. Spowiedź sprawia mi jeszcze większą przyjemność niż kiedyś, bo wiem, że znajduję się przy kimś, kogo miłosierdzie nie ma żadnych granic ❤ Obecność Jezusa i Matki Bożej czułam przy sobie bardzo często, nawet fizycznie. Uczę się zawierzać Panu sprawy, z którymi sobie nie radzę i ufać Mu w najdrobniejszych sprawach niczym najmniejsze dziecko. Mam pewność, że Jego wolą jest dać mi największe szczęście!
Najmocniej uderza mnie moja nadzwyczajna radość na Mszach świętych! Wychodzę radosna i spokojna, po komunii zdarza mi się szeroko uśmiechać! Trudno się powstrzymać, by nie przytulić kogoś podczas przekazania znaku pokoju… Najbardziej boję się momentu wyjścia z kościoła i powrotu do domu, bo mój plan by być dobrą jak chleb jest piękny gdy o nim myślę i bardzo trudny do wprowadzenia w praktyce…Proszę, by Jezus towarzyszył i pomagał w walce – nauczyłam się rano i wieczorem klęknąć i wielbić Pana w krótkiej modlitwie, do tej pory było mi trudno przełamać lenistwo i zmęczenie.
Uczę się uwielbiać Boga w pozornych drobiazgach i rzeczach które mogą mi czasem uprzykrzać życie.
Towarzyszą mi ciągle słowa księdza Michała – Rekolekcje zaczną się w domu. Więc niech towarzyszy nam pewność, że Tata patrzy, jest nieskończenie silniejszy niż prezydent USA i kocha do szaleństwa, a my jako Jego wspaniałe dzieci ruszajmy w świat z pieśnią na ustach i ogniem w sercach. Kochaj i Walcz!!! Chwała Panu!!!
***
Przez wiele miesięcy z podekscytowaniem wyczekiwałam końcówki czerwca, aby móc wyjechać w góry wraz ze wspólnotą Wojska Gedeona i poznać Boga jeszcze mocniej.
Powiem szczerze, że tuż przed wyjazdem cała energia opuściła mnie i jadąc miałam średnie nastawienie. Dokuczał mi smutek i przygnębienie.
Ciężko mi opisać to, czego tam doświadczyłam…przeżyłam jedne z najpiękniejszych chwil
w moim życiu. To czego się nauczyłam, pozwala mi już teraz zmagać się z codziennymi trudnościami. Bardzo istotnym elementem była dla mnie spowiedź, która mocno mnie oczyściła i sprawiła, że pierwszy raz w życiu spowiadając się czułam fizycznie jakby ktoś mnie przytulał. Spowiedź sprawiła, że mój smutek i przygnębienie wyparowało. Od tamtej spowiedzi, cały wyjazd przebiegał tak, jakbym na każdym kroku doświadczała cudów. Bo wtedy wszystko było cudowne, na każdym kroku czułam jak Bóg uśmiecha się do mnie
i mówi: “Wierzę w Ciebie, mimo że inni nie wierzą.”.
Szczególnie zapadły mi w głowie dwa momenty, o których chcę wam powiedzieć.
Pierwszym z nich, była adoracja składająca się z dwóch momentów – wyciszenia na dworze
i spotkania z Jezusem w środku. Tego dnia, byłam świeżo po spowiedzi, czułam wzruszenie. Gdy siedziałam na ziemi, czułam coś czego nie jestem w stanie opisać. Miłość połączona z taką tęsknotą. To było cudowne.
Drugim momentem była “zabawa” polegająca na wzajemnym pisaniu sobie na kartkach, rzeczy które miały dotyczyć konkretnej osoby. Coś miłego, głębokiego, nadzwyczajnego. Następnie była adoracja, na którą mieliśmy zabrać nasze dzieła. Był moment, gdy mieliśmy wyjąć je i przeczytać. Powiem szczerze, że byłam chyba jedyną osobą, która czytając to co napisali o niej inni, płakała. Dla osób takich jak ja, które często mają poczucie niskiej wartości, taka pozorna zabawa mogła pokazać, że jesteśmy bardziej wartościowi w oczach innych niż myślimy. Ta kartka, którą zachowałam jest dla mnie schronieniem gdy czuję się odrzucona.
Nie sposób nie wspomnieć także o ewangelizacji, która była czymś czego nigdy jeszcze nie doświadczyłam. Nie ma nic piękniejszego niż głoszenie miłości Boga innym ludziom, naprawdę!
Podczas jednego z uwielbień w kościele, czułam fizycznie działanie Ducha Świętego. Miałam zimne dłonie, gdy nagle podczas modlitwy poczułam jak piecze mnie sam środek dłoni, podczas gdy reszta była tak samo zimna jak na początku. To było wspaniałe. Ponieważ jestem bardzo wrażliwą osobą, często płakałam podczas adoracji co dało mi wspaniałe ukojenie. Całe rekolekcje bardzo mnie zmieniły, zaczęłam patrzeć inaczej
na wszystko – zaczynając od siebie, kończąc na innych i przede wszystkim Bogu. Zrozumiałam, że nikt nie kocha mnie tak bardzo jak on.
Chciałabym podziękować każdemu, kto sprawił że te rekolekcje były tak cudowne. Zaczynając od wspaniałych księży: Nadzorującego wszystko ks.Bogdana, głoszącego wspaniałe katechezy ks.Marka i naszego eksperta od uwielbienia ks.Tomka. Naszych animatorów, którzy czuwali abyśmy czuli się dobrze. Panie kucharki i dyrektor schroniska. Tych, którzy zajmowali się muzyką. Całą moją grupkę, która pokazała jak wielkie postępy można zrobić w dziesięć dni.
Przede wszystkim jednak, dziękuję osobno każdemu z was. Zostaniecie na zawsze w moim sercu, dziękuję za te dziesięć dni, które przeżyliśmy razem. Mam nadzieję, że spotkamy się za rok. Każdemu kto zastanawia się czy jechać, mówię stokroć TAK. Jedźcie i przeżyjcie najpiękniejsze chwile w życiu. Chwała Panu 🙂
M.K.
***
Minęło już kilka dni od przyjazdu do domu…To właśnie ten czas pokazał czy rekolekcje w jakiś sposób zaowocowały. Wszytko zaczęło się od tego, że w tamtym roku również byłam na rekolekcjach, bardzo mi się podobało. Byłam pewna, że również będę na tych. Tym razem było natomiast zupełnie Inaczej. Najbardziej piękne chwile to adorację. Jednak potrzebowałam czegoś innego niż takiego uwielbienia poprzez śpiewanie, potrzebowałam chwili ciszy… tylko ja i Jezus 💓 Mogłam czuć jego obecność i obserwować jakie szczęście sprawia innym osobą. Takim jednym punktem kulminacyjnym był moment kiedy przyjechała do nas młodsza grupa. Wtedy było wspaniale. W tym też dniu udałam się do spowiedzi. Było mi to jednak bardzo potrzebne. Wydawało się, że to zwykła spowiedź, jednak sprawiło to, że byłam bardzo szczęśliwa. Ten dzień zmienił wszytko. Moje odmawianie tej jednocześnie prostej modlitwy, którą znamy od dziecka.. zrozumiałam jakie słowa są w niej zawarte. Na pewno dzięki temu, że pojechałam na te rekolekcje będę poświęcać więcej czasu na rozmowę z Bogiem, naszym Tatusiem. Sądzę, że tym razem nie będzie czegoś takiego jak powracanie do codzienności. To czasy rekolekcji będą moją piękną codziennością. Chwała Panu! ❤
M.D
***
Nigdy nie myślałam, że 10 dni może tak bardzo wpłynąć na moje życie, na moje postrzeganie Boga, świata i samej siebie.
Prawdopodobnie, gdyby nie ten wyjazd, nigdy nie nauczyłabym się nawiązywać z Bogiem szczerej relacji. Nie nauczyłabym się mu ufać. Nie nauczyłabym się Go kochać.
Zobaczyłam także, jak świat byłby wspaniały, gdyby wszyscy darzyli się miłością i zrozumieniem. Trzeba przyznać, że podczas rekolekcji tak już jest, że wszyscy są dla siebie mili, kochani. Czasami obserwując to, myślałam sobie, że byłoby idealnie, gdyby w moim otoczeniu byli tacy ludzie. Ludzie z takim nastawieniem do bliźniego.
Ale żeby oczekiwać od świata zmiany, trzeba zacząć oczekiwać przede wszystkim od siebie. Myślę, że jestem na dobrej drodze ku temu.
Szczególnie ważne były dla mnie wycieczki górskie. Konfrontacja z moją słabością. Postanowiłam, że ani razu nie powiem sobie samej, że nie dam rady- co było dla mnie trudne, patrząc na to jak bardzo często zdarzało mi się narzekać.
Był to dla mnie niesamowity czas, który mogłam spędzić na integracji z uczestnikami wyjazdu. Czas, który mogłam spędzić na pokonywaniu własnych ograniczeń i barier, które w pewnym sensie sama sobie zbudowałam. Czas, który mogłam poświęcić na modlitwę, która ostatecznie dała mi tyle siły, tyle motywacji, tyle radości! Coś niesamowitego ❤
Po dziesięciu dniach nadszedł najcięższy czas próby. Konfrontacja z codziennością.
Z dumą muszę przyznać, że nie udało mi się wrócić do codzienności. Wszystko się zmieniło.
I Chwała Panu za to! ☺
***
Cześć 🙂 Jestem Oliwia. Mam 15 lat i chciałabym podzielić się z Wami moimi doświadczeniami z Rekolekcji ,,Ojcze Nasz”.
Zacznę od tego, że na początku bardzo cieszyłam się z tych rekolekcji wiedziałam, że będzie to wspaniały czas. Niestety w dniu wyjazdu zmieniłam nastawienie, byłam niezadowolona z tego, że będę w turnusie w którym praktycznie nikogo nie znam. Przez pierwsze dwa dni trwałam w tym, ale z czasem stwierdziłam, że jest to dobre dla mnie i innych uczestników.
Bardzo zaangażowałam się w to aby jak najlepiej przeżyć ten czas.
Na wieczornych adoracjach czułam niesamowite ciepło i radość serca często leciały mi też łzy wiedziałam jednak, że Bóg działa w tym czasie wielkie rzeczy. Z konferencji starałam się wynosić jak najwięcej, robiłam sporo notatek. Na Mszach Świętych skupiałam się aby być obecną ,, tu i teraz”, a nie myśleć czy jutro będzie słońce, czy może jednak deszcz.
Poznałam wiele wspaniałych osób z którymi mogłam uwielbiać Boga.
Dużo wiedzy i radości wprowadzili również Księża.
Nie chciałam wracać do domu, bałam się tego powrotu do codzienności, bałam się, że balonik który pompowałam przez 10 dni w jednej chwili może się przebić a tego bym bardzo nie chciała.
Powrót był ciężki ale owocny. Na rekolekcjach doświadczyłam tego jak Pan Bóg działa w moim życiu. Zachęcam każdego kto obawia się wyjazdu na takie rekolekcje, aby przełamał swój lęk i spróbował a będą działy się cuda. Ja też się bałam ale przezwyciężyłam lęk i nie żałuję!Teraz też wiem, że gdybym była w turnusie gdzie znałam większość nie przeżyłabym tych rekolekcji tak jak chciałam, bo skupiałabym się na znajomych.
Bardzo się cieszę, że mogłam tam być! Chwała Panu
***
Minione rekolekcje były moimi pierwszymi rekolekcjami z Wojskiem Gedeona. Zgodziłem się na nie pojechać po namowach koleżanki. Na początku byłem bardzo sceptycznie nastawiony ,ale pomyślałem ,że lepsze to od siedzenia w domu (wiem teraz ,że bardzo dobrze pomyślałem) . Gdy wyjeżdżałem na rekolekcje nie znałem prawie nikogo dlatego trochę się bałem. Moje obawy okazały się zbędne ponieważ już w autobusie poznałem wiele przyjaznych osób. Później było już tylko lepiej. Moje spojrzenie na Boga zupełnie się zmieniło, niby byłem osobą wierzącą ,ale moja wiara była letnia, nie miałem osobistej relacji z Bogiem. . Po kilku dniach rekolekcji zauważyłem pierwsze zmiany. Zniknęły fałszywe obrazy Boga , poczułem się dzieckiem bożym .Wyspowiadałem się i poczułem ulgę i radość ,że jestem blisko Boga .Z katechez ks. Marka nauczyłem się wiele wspaniałych rzeczy których do tej pory nikt mi nie przekazał . Najbardziej jednak przeżyłem wieczorne adoracje w których uwielbiałem Boga tańcem i śpiewem. Poczułem wtedy pierwszy raz w swoim życiu , że Jezus żyje w moim sercu .Nigdy nie myślałem , że te 10 dni zmieni tak moje życie.
***
Do wojska dołączyłam stosunkowo niedawno,ale miałam już styczność z różnymi rekolekcjami.Na wyjeździe wakacyjnym ”Ojcze Nasz” nie tylko dowiedziałam się wielu rzeczy ,ale próbowałam też w różny sposób doświadczyć Pana Boga i jego miłości do mnie 🙂❤ Nauczyłam się tam uwielbiać Boga co próbuje przełożyć teraz na codzienność .Rekolekcje pomogły mi też dostrzec w sobie fałszywe obrazy naszego Ojca , dużo uświadomił mi też film pt”Chata”. Najbardziej podobały mi się adoracje, na których mogłam otworzyć swoje serce przed Jezusem płakałam, śmiałam się , śpiewałam i nie obchodziło mnie nic był tylko On i Ja ! . Zazwyczaj na adoracjach czułam ciepło wewnątrz siebie, prosiłam więc Ducha Świętego o inne doświadczenie Pana Jezusa po czym przez pół adoracji szczypała mnie lewa dłoń początkowo myślałam ,że po prostu zdrętwiała mi ręka, ale gdy ks.Tomek powiedział ,że Pan Jezus dotyka kogoś w lewą dłoń zdałam sobie sprawę ,że zostałam dotknięta przez mojego Pana i Zbawiciela !. Wspaniałe przeżycie .Polecam każdemu taki wyjazd można bardzo mocno pogłębić swoją wiarę za co ja osobiście dziękuje mojemu Tacie .Na pewno nie był to stracony czas ,nauczyłam się też ,żeby żyć TU I TERAZ .Uwielbiam Cię Panie Jezu. Chwała Panu
 
***
Te rekolekcje zmieniły całe moje życie. Wcześniej wątpiłam w moją wiarę, wątpiłam czy Bóg się mną interesuje…W trakcie rekolekcji wakacyjnych dostałam na kilka meczących mnie pytań sporo odpowiedzi. Podczas każdej mszy św. słuchałam ze skupieniem jak nigdy wcześniej. W czasie adoracji Najświętszego Sakramentu poczułam coś czego jeszcze nigdy wcześniej nie doświadczyłam, modląc się zamknęłam oczy i rozpłakałam się. W pewnym momencie poczułam jakby Pan Jezus po prostu mnie przytulał jak własne dziecko. W tamtym momencie liczył się tylko On. Zrozumiałam , że tak jak to było powiedziane na jednej z konferencji Bóg jest naszym tatusiem! Takiej wdzięczności nie czułam nigdy wcześniej. Pieśni które śpiewaliśmy napełniły moje serce pragnieniem miłowania Pana oraz ogromną radością! 🙂
***
W tym roku w wakacje miałam wybrać się na rekolekcje z moim nauczycielem od religii- Księdzem Decem. Z początku nie chciałam tam jechać i przekonywałam rodziców, żeby jednak napisali do Księdza i odwołali mój wyjazd. Jednak oni nie zgodzili się i chcą nie chcąc zaczęłam pakować rzeczy. Pierwszego dnia otaczali mnie obcy ludzie i nie chciałam wdawać się z nimi w żadną relacje…
Grupki dzielenia był to istny koszmar, ponieważ trzeba się było tam otworzyć przed jakimiś osobami których nawet nie znałam. Nie wierzyłam wtedy w Boga i chciałam już stamtąd wyjeżdżać. Wszystko zmieniło się jednak po pierwszej adoracji. Można było wyczuć obecność Boga w kościele. Z każdym kolejnym dniem było coraz lepiej. Poznałam nowych kolegów wszyscy byli wspaniali:). Coraz chętniej udawałam się na Msze Święte i adoracje, a grupki dzielenia były wtedy najfajniejszą rzeczą w ciągu dnia😉. Po rekolekcjach już nie podchodzę do modlitwy i kościoła tak sceptycznie. Wydaje mi się że te 10 dni odmieniło moje życie. Dziękuje wszystkim
Julka
***
Moim pierwszym wyjazdem z Wojskiem były Revolution w październiku zeszłego roku. Nie wiedziałam, że cokolwiek zmienią w moim życiu. Myliłam się. Całkowicie odmienił się mój pogląd na Boga. Po tych rekolekcjach byłam jeszcze na dwóch innych wyjazdach. Usłyszałam o wyjeździe wakacyjnym. Od razu wiedziałam, że chcę pojechać. Trafiła mi się super grupka. Na modlitwach wieczornych często płakałam i nikt nie wiedział dlaczego. Pytali, ale ja nie potrafiłam o tym mówić. Wiedziałam, że nie mogę tego skrywać i czułam, że muszę się komuś wygadać.
Nie potrafiłam wybaczyć moim rodzicom tego jak mnie traktowali i jak traktują mnie teraz. Na konferencji usłyszałam ,, Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień”. Jedna osoba wytłumaczyła mi, że co innego nie chcieć i co innego nie potrafić. Ja chciałam, ale nie potrafiłam. Ciągle płakałam. Przyszedł dzień i powiedziałam o wszystkim mojej animatorce. Zaufałam jej jak nikomu wcześniej. Dwa dni po tym poszłam na rozmowę z księdzem. Kazał mi powtarzać jakieś zdania o przebaczeniu, ale to przecież nie jest tak, że jak je powtórzę to w głowie mi się odhaczy, że przebaczam. Mówił, że trzeba się modlić. Zaufałam jeszcze kilku osobom i poczułam się dużo lepiej. Postanowiłam, że chcę iść do spowiedzi. Wypisałam sobie grzechy, aby nic nie zapomnieć. Strasznie się stresowałam. Przed spowiedzią jeszcze porozmawiałam z Karoliną i spytałam ,, czy jak nie potrafię komuś wybaczyć to czy Bóg mi wybaczy? „. Powiedziała mi, że mi wybaczy, bo mnie kocha i Mu na mnie zależy.
Przyznałam się do ciężkiego grzechu, którego się wcześniej wstydziłam.
Gdy zaczęłam się coraz bardziej otwierać nadszedł koniec. Nie spodziewałam się, że aż przeżyję te rekolekcje. Dziękuję Bogu, że daje mi tak wspaniałych ludzi. Mimo różnych przeciwności, które stają mi drodze będę kochać Boga całym sercem i uwielbiać Go. To były najlepsze wakacje w moim życiu. 💜
***
Jestem w Wojsku od niedawna. Na swoje pierwsze rekolekcje pojechałam w kwietniu, których tematem był ‚Dar czasu’. Mogę z czystym sercem powiedzieć, że doświadczyłam tam miłości Boga do mnie, Jego obecności przy mnie na każdym kroku. Po powrocie do domu napisałam świadectwo. Czułam się jakbym zaczynała nowe życie, i faktycznie mogłoby się wydawać tak też wielu osobom. Niestety jestem osobą, która szybko się zapala, a później jeszcze szybciej gaśnie. Wszystko, czego doświadczyłam na weekendowych rekolekcjach po 3 dniach zaniedbałam i wróciłam do swojego dawnego życia, czyli zaniedbywanie relacji z Panem Bogiem głównie przez lenistwo.. Jakiś czas po kwietniowych rekolekcjach na fanpage’u WG udostępniono filmik z zeszłego roku, który zachęcał do wyjazdu na wakacyjne. Myślałam o tym dosyć długo, ale szybko zapomniałam o tym pomyśle. Gdy zbliżał się koniec terminu zapisów napisał do mnie Ksiądz z pytaniem dlaczego się jeszcze nie zapisałam.. Długo przekonywać mnie nie musiał, jeszcze tego samego dnia zdecydowałam, że jadę. Nadszedł czas wyjazdu. Zajechaliśmy do Soblówki, wszystko pięknie do czasu, gdy nie dowiedziałam się, że w moim turnusie są tylko 3/4 osoby, które znam. Całe piękno zniknęło, chciałam aby te 10 dni minęło jak najszybciej, zaczęłam nawet żałować, że przyjechałam. Wiedziałam, że po kilku dniach mi to uczucie minie, bo towarzyszy mi ono podczas każdego dłuższego wyjazdu. Po dwóch dniach zaczęłam nawiązywać kontakt z innymi osobami, zaczęłam się bardziej otwierać, a nawet nie chciałam stąd wyjeżdżać. Każdą Adorację starałam się przeżywać najlepiej, na pewno każda z nich w jakiś sposób mnie dotknęła. Każda konferencja nauczyła mnie czegoś, co na pewno mi się w życiu przyda, każda z nich wniosła do mojego życia wiele. Co prawda byłam dopiero na dwóch spowiedziach rekolekcyjnych, ale za każdym razem czuję się, jakbym rozmawiała z najlepszym przyjacielem. Może nie doświadczyłam obecności Pana Boga aż tak, jak na kwietniowych rekolekcjach, ale teraz modlitwa sprawia mi tylko przyjemność i wiem, że na rekolekcje będę jeździć tak często, jak tylko będę mogła, zmieniły mnie one w dużym stopniu. Poznałam tam wielu wspaniałych ludzi, w tym niesamowitych księży. To był najlepszy początek wakacji, jaki mogłam sobie wymarzyć. A więc jeśli Ty – która/y to czytasz, zastanawiasz się nad wyjazdem, na którekolwiek rekolekcje to zaufaj mi, że nie musisz się dłużej zastanawiać, nie jest to na pewno strata czasu, a czas wykorzystany najlepiej! Pozwól po prostu działać Bogu!
Martyna.
***
 
Szczerze mówiąc nigdy nie pomyślałam że napisze coś takiego jak świadectwo. Zawsze jedynie co pisałam to amatorskie opowiadania i wiersze, które nic nie maja wspólnego z moimi przeżyciami. No może niektóre, ale teraz czas by powiedzieć coś od serca. Jadąc na te rekolekcje miałam nadzieję, że będą tak wspaniałe i takie same jak w zeszłym roku, bo o prawda to prawda odmieniły moje życie. Strasznie teraz żałuje że wtedy nie napisałam świadectwa, bo naprawdę wtedy się działy prawdziwe cuda. Jednak nie czas oglądać wstecz. Co prawda jadąc na te rekolekcje miałam trochę wymagań co do ich jakości i… nie zawiodłam się. Chociaż były inne niż wcześniej. No może nie zupełnie, ale pozwoliły mi na nowo poznać Boga, zdjęły mi klapki z oczu które przysłaniały mi moje dotychczasowe życie.które znów pobledło. I dzięki tym rekolekcjom znów zyskał kolory. Można by pół żartem, pół serio rzec że zostało wyprane w pervollu. W każdym razie, wiele zrozumiałam, poznałam wiele wspaniałych ludzi i pogłębiałam stare znajomości. Potrafiłam bawić się jak dziecko i miałam wrażenie, jakby w końcu po wielu smutnych chwilach z życia w końcu mogła się szczerze uśmiechnąć. Konferencje były super, pogodne świetne jak zawsze. Gra miejska też była ciekawa, mimo że zajęliśmy ostatnie miejsce. Bardzo także brakowało mi wojskowych mszy, praktycznie każdą przeżywałam pełnym sercem. I najlepsze na koniec to adoracje Najświętszego Sakramentu. Tego nie da się porównać do niczego innego. Najprościej opisując te uczucia, które towarzyszą przy tej uroczystości to szczęście, takie proste jak u dziecka, które się cieszy z przebywania rodzica obok niego i uwielbianie za wszystko. Kulminacyjnym momentem rekolekcji była dla mnie spowiedź. Potrzebowałam jej tak bardzo, mimo że nie do końca byłam świadoma jak bardzo. Pozwoliła mi ona przeżywać rekolekcje należycie aż do końca. Pełna szczęścia, wiary, odrobinki smutku że to już koniec i nadziei że jeszcze tu wrócę, powróciłam do domu i powiem jedno. Te rekolekcje były niesamowite, pouczające i wesołe zarazem i nie żałuje że tam byłam. Oby do następnego razu 😊

***
Przed rekolekcjami wakacyjnymi w Soblówce wierzyłam w Boga,ale byłam w stosunku do niego letnia. Zawsze znajdowałam jakaś wymówkę żeby się nie pomodlić, żeby nie iść do kościoła. Nie miałam pragnienia poznawania Boga. Jednak te rekolekcje całkiem odmieniły moja spojrzenie na naszego Ojca. Pokazały mi one fałszywe obrazy Boga, które były gdzieś głęboko we mnie zakorzenione. Dowiedziałam się wiele nowych rzeczy o Bogu. Podczas rekolekcji nauczyłam się modlić i uwielbiać naszego Ojca na każdym kroku i w każdym momencie. Stałam się otwarta na jego miłość i wolę, która nigdy nie będzie dla nas zła. Nauczyłam się, że Bóg zawsze chce dla nas dobrze i z każdego zła potrafi wyciągnąć dobro. Jesteśmy jego umiłowanymi dziećmi i kocha nas bez względu na wszystko. Codzienna modlitwa stała się dla mnie przyjemnością. Moja wiara jest teraz żywa. Chwała Panu!
Wiktoria, 16 lat
***
Cześć nazywam się Justyna. Należę do Wojska bardzo krótko ale mam nadzieje ze będę należeć jak najdłużej. Tegoroczne rekolekcje były moimi pierwszymi rekolekcjami. Na początku trochę się obawiałam ze nie zostanę zaakceptowana ze względu na wiek,charakter. Ale już na pierwszym wieczorku pogodnym te myśli odeszły. Poznałam wspaniałe osoby z którymi utrzymuje kontakt telefoniczny. Najbardziej wzruszyły mnie codzienne Adorację. Te 10 dni bardzo mnie zmieniły na lepsze. To co tam przeżyłam nie da się opisać słowami. Na pewno umocniło moją wiarę. Na pewno będę jeździć na kolejne rekolekcje. Każdemu polecam pojechać bo jest to najpiękniejszy czas pełen miłości, radości i uwielbienia😃
Chwała Panu ❤️