0
Z moimi relacjami z Bogiem bywało rożnie. Zanim pojawiłam się w Wojsku kontakt był zerowy, żeby nie nazwać rzeczy po imieniu, gdyż zwyczajnie nie wierzyłam w Pana. Z czasem on wzrastał, poznawałam Go z każdymi rekolekcjami coraz bardziej. Nie tylko byłam przekonana o Jego obecności, lecz także doświadczałam Jezusa fizycznie. Mimo wszystko wahałam się czy jechać na rekolekcje wakacyjne. Chwała Panu za to, że jednak wola Boża nie ominęła mnie, lecz stało się tak jak powinno. Śmiało mogę powiedzieć, że był to jeden z najlepszych okresów w moim życiu.
Po raz pierwszy poczułam taki prawdziwy głód Boga, było mi go wciąż mało.
Na początku rekolekcji nie potrafiłam się skupić, myśli wybiegały gdzieś w okolice mojego rodzinnego miasta, rodziny, przyjaciół. Z każdym dniem starałam się to odsuwać, jednak nie na tyle skutecznie. Dopiero to jak doświadczyłam Ducha Świętego zmieniło moje myślenie o 180 stopni. Pewnego dnia odbyła się ewangelizacja w Żywcu, dałam podczas niej z siebie wszystko, tańczyłam, śpiewałam, zachęcałam ludzi aby poznali Pana, czy to zwykłym uśmiechem, miłymi słowami, bądź radosnym okrzykiem wynikającym z bycia dzieckiem Bożym. Nagle poczułam się dziwnie, podczas śpiewu do moich oczu napłynęły łzy. Nie wynikały one jednak z jakichś konkretnych emocji. Uważam, że był to dar od Ducha Św., bowiem po tym fakcie stałam się niezwykle odważna i już żadna bariera nie stała między mną a ludźmi, którym miałam głosić tą radość. Dalej działy się już tylko cuda, nie zapomnę nigdy choćby modlitwy wstawienniczej, która znalazła swoje odzwierciedlenie w życiu codziennym i została wysłuchana. Najpiękniejsza jednak była dla mnie adoracja, podczas której mieliśmy wpatrywać się w Pana Jezusa przez 15 minut, w ciszy i spokoju serca. NIGDY WCZEŚNIEJ NIE CZUŁAM, ŻE ON JEST TAK BLISKO! Nie odrywałam wzroku od tych najpiękniejszych oczu, a myśli skupiały się na Nim. Każdy miał spojrzeć Mu prosto w oczy, ja czułam się jakbym czekała na jakieś ważne spotkanie, czułam taki ucisk w żołądku, bo On był tak niesamowicie blisko… I stało się, spotkały się nasze twarze, a także dotknęłam monstrancji. Była tak paląco ciepła, nie mógł to być przypadek, w przypadku wiary przypadki nie istnieją 🙂 Spytałam się potem innych czy dla nich też była taka gorąca, jednak nie była. To mnie naprawdę zaskoczyło. Podobne ciepło poczułam już w swoim ciele, gdy zbliżyliśmy się do Jezusa i uwielbialiśmy Go. Wtedy ciepło ogarnęło moje dłonie, a potem resztę ciała, coś pięknego!
Mocno przeżyłam też spowiedź na tym wyjeździe, byłam na niej aż dwa razy. Po raz drugi nie ze względu na mocne grzeszenie, ale po to, aby wyznać dotychczasowe fałszywe obrazy Boga, które znikały z każdym dniem. Wcześniej nie traktowałam Boga jak mojego tatę. Wiedziałam, że taka jest kolej rzeczy, ale nie mogłam się przekonać do tej myśli. Jednak udało się- stał się nawet nie moim ojcem, lecz tatusiem, czułym i dbającym o mnie tatusiem.
Po powrocie świat zmienił się bardzo, żyję „tu i teraz”, jednak uważając na konsekwencje czynów, a także na to, aby nie niszczyły one mojej miłości z Bogiem. Myślę, że stałam się po tych rekolekcjach lepszym człowiekiem, niech tak już zostanie na zawsze, ALLELUJA!

(więcej…)


read More
0

Jestem w Wojsku Gedeona od października i od tamtego czasu w moim życiu dzieją się cuda. Byłam osobą, która wierzyła w Boga, ale nic nie zrobiła w kierunku aby Go poznać. Nie chodziłam do kościoła i nie modliłam się uważałam, że to bez sensu i zabiera mój czas. Uważałam że lekcje religii nie są potrzebne nikomu i że lepiej by było gdyby zamiast religii była jakaś inna lekcja. Kompletnie miałam Boga gdzieś, wolałam okłamać rodziców i pójść do koleżanki na godzinę niż pójść do kościoła pomodlić się. Dopiero, gdy pojechałam na pierwsze rekolekcje Revolution zmieniłam patrzenie na świat. Dzięki Jezusowi moje życie zmieniło się o 180 stopni, zobaczyłam jak bardzo mnie kocha i że chce dla mnie najlepiej. Zawsze był przy mnie tylko ja tego nie dostrzegałam, byłam ślepa. Dopiero wtedy otworzyły mi się oczy i zobaczyłam jaki jest miłosierny, zaczęłam inaczej patrzeć na ludzi i otaczający mnie świat. Przestałam być egoistką, która patrzy tylko na swoje potrzeby. Od tamtej pory moje życie i relacje z rodzicami uległy niesamowitej poprawie. Wcześniej cały czas kłóciłam się z mamą, nie dostrzegałam tego, że chce dla mnie jak najlepiej, że jest moją przyjaciółką, a nie wrogiem. Moje relacje z nią były w opłakanym stanie teraz są lepsze niż kiedykolwiek. Wszystko za sprawą Boga. Wyrwał mnie z grzechu w którym się topiłam jak w rzece. Chce naszego szczęścia i chce nam pomóc tylko od nas zależy czy pozwolimy Mu wejść do naszego serca. Ja pozwoliłam i nie żałuję. Każde rekolekcje dodają mi siły i mobilizacji do działania, zmiany . Mogę przez nie jeszcze bardziej zbliżyć się do Jezusa, poznawać Go i umacniać swoją wieź z Nim. Każdy taki wyjazd daje mi siły od Boga do zmiany na lepsze, na nowe odrodzenie siebie. Nie myślałam, że kiedyś tak zbliżę się do Jezusa i że moje życie zmieni się aż tak mocno. Bardzo się cieszyłam, że jadę na rekolekcje „Dar czasu”, bo wiedziałam, że będą się dziać cuda. Nigdy nie zwracałam jakieś szczególnej uwagi na to, nigdy nie mogłam sobie dobrze zagospodarować czasem. Później zrozumiałam, że czas jest darem od Boga, że każda sekunda jest nie powtarzalna i że jakie to jest ważne żeby umieć nim dobrze zagospodarować. Wiele rzeczy, które nie są mi potrzebne zabierają go, więc postanowiłam to zmienić. Nauczyłam się żeby nie żyć przeszłością ani nie martwić się co będzie w przyszłości tylko żyć tu i teraz. Nie ważne w jakim jest się wieku jeśli czegoś chcemy, wierzymy w to, że się uda, to możemy dokonać nie możliwego tak jak siostra zakonna Madonna, która dzięki swojej wytrwałości i wierze osiągnęła swój cel: w wieku 48 lat zaczęła biegać, a w wieku 55 lat brać udział w maratonach. Jak się o tym dowiedziałam dało mi to dużo motywacji do działania i realizacji pragnień, które wydawały mi się wcześniej niemożliwe. Przepiękna była również adoracja na której bardzo się wzruszyłam, byłam taka szczęśliwa jak nigdy dotąd chciałam śpiewać, mówić jak bardzo chcę uwielbić Boga, jak bardzo się cieszę że stanął na mojej drodze, że przy mnie jest i że dzięki Niemu mogę doświadczać tylu rzeczy. Czułam ogromną radość w sercu, że On w nim jest. Chciałam skakać, tańczyć , śpiewać dla Niego za to, że daje mi tyle szczęścia i radości, której nigdy wcześniej nie zaznałam. W końcu poczułam pokój w sercu, czułam się kochana jak nigdy dotąd. Wiem, że z Nim mogę wszystko i bez Niego nie było by mnie tu teraz. Z całego serca dziękuje Jezusowi za Wojsko Gedeona, bo dzięki temu jednemu wyjazdowi mogłam narodzić się na nowo i poznać mojego Pana, a z każdymi kolejnymi rekolekcjami mogę jeszcze bardziej się do Niego zbliżyć. O.P

***

Od zawsze moim problemem była organizacja czasu. Kiedy zobaczyłam temat „Dar Czasu” wiedziałam że to coś idealnego dla mnie. Na początku nie czułam, że jestem na rekolekcjach. Czas jest na tyle przyziemny, że na pierwszy rzut oka trudno połączyć go z Bogiem. Jednak w trakcie katechez wszystko się zmieniło. Dzięki ćwiczeniom zrozumiałam, że czas jest darem od Boga i powinniśmy jak najlepiej go wykorzystać. Wiele osób oddało by wszystko, żeby dostać chociaż minutę więcej, a ja tyle godzin po prostu zmarnowałam. Nauczyłam się planować i żyć „tu i teraz”. Największym doświadczeniem Jezusa była adoracja. Gdy wołaliśmy do Ducha Świętego prosiłam o otwartość dla osób, które jeszcze nie doświadczyły obecności Boga i mają jakieś wątpliwości związane z wiarą. Niedługo potem zobaczyłam łzy w oczach mojej koleżanki. Było to cudowny znak, że Jezus działa i był tam z nami. Nie potrafię opisać radości, która mi towarzyszyła. Po prostu rakieta! Kiedy na koniec wspólnie podeszliśmy do ołtarza widziałam wielkie szczęście w każdym obecnym tam człowieku. Chyba nie było osoby, która chociaż w małym stopniu nie czuła cudów, które się działy. W czasie nocnego czuwania dziękowałam Panu za ogromną miłość jaką nas obdarza. Mimo zmęczenia przeżywałam ten czas całym sercem. Dziękuję Panu za każdego kto był był na tych rekolekcjach i za cały wspólnie spędzony czas! Chwała Panu!

***

Zacznę może od tego,że na początku gimnazjum byłam prawie że niewierząca.Nie chciałam brać bierzmowania,bo po co? Po namowach głównie ks.Tomka pojechałam na pierwsze rekolekcje ,,Revolution of Love”. Przyznam szczerze,że nie przemówiły do mnie jakoś szczególnie,a moje nastawienie prawie wcale się nie zmieniło.Jednak po wszystkich spotkaniach do bierzmowania i lekcjach religii (także z ks.Tomkiem <3) moja wiara zupełnie się zmieniła,na tyle,że nie miałam już prawie żadnych wątpliwości czy wierzę bądź nie. Kiedy usłyszałam o rekolekcjach w kwietniu,nie byłam przekonana,jednak później pomyślałam ,,czemu nie?”.Byłam coraz bardziej ciekawa i nie mogłam doczekać się dnia wyjazdu.Okazało się,że była to kompletna rakieta!! Konferencje o czasie były czymś,co naprawdę dało mi do myślenia,że czas to nie jest coś do odliczania lat i urodzin,ale czasem od Boga,który w jakiś sposób zaplanował już nasze życie.Rzecz,która najbardziej mnie dotknęła podczas tych kilku dni to moje uzdrowienie.Po prostu poczułam w sobie ciepło Pana Boga.Był to dla mnie moment,w którym w 100% przekonałam się o jego istnieniu i dobroci.Super wpłynęła też na mnie adoracja,podczas której byłam szczęśliwa,jak nigdy dotąd,a do tego te śpiewy i radość wszystkich ludzi.Coś wspaniałego!!! Podsumowując całe rekolekcje to był chyba mój najlepszy wyjazd w życiu,gdzie nie dość,że przeżywałam czas z Bogiem,to nauczyłam się też go planować i nie marnować go na głupie rzeczy.
Z tego miejsca chciałabym podziękować Bogu przede wszystkim za księdza: Tomka,Masę,Jacka i Leszka oraz za wszystkich ludzi z rekolekcji,którzy przyczynili się do tego,że ten weekend był taki ekstra i pełny super doświadczeń!!!

***

Chciałabym dać świadectwo z rekolekcji w Czerwińsku, na których byłam już po raz drugi. Za pierwszym razem pojechałam na nie tak bardziej z przymusu, ale wróciłam szczęśliwa. Otworzyly mi sie oczy, inaczej zaczęłam myśleć. Na rekolelcjach nauczyłam się modlić, rozmawiać z Bogiem czego kiedyś prawie wcale nie robiłam. Tu zobaczyłam, jaki Bóg jest naprawdę i też to że jest on miłością i że z miłości stworzył mnie i wszystko, co mnie otacza.Czas tych rekolekcji był to dla mnie cudowny czas przeżyty także z cudownymi ludźmi. Bardzo głeboko zapadło mi w pamięć kazanie księdza Leszka o czasie. Wiem już teraz, że nie mam czasu na tracenie go! Chwała Panu.
Klaudia, 16 lat

***

Czas był dla mnie zagadką. Kiedy przyjechałam na rekolekcje miałam w głowie mnóstwo pytań, więc postanowiłam całkowicie zaufać wydarzeniom które będą działy się przez następne kilka dni. Dziś z wielką radością mogę stwierdzić, że nie znam odpowiedzi na te wszystkie pytania. Czemu z radością? Ponieważ zrozumiałam że pytałam nie o to co trzeba. Czas nie jest wartością którego istotą jest jakaś teoria Einstein’a, czy Howking’a. Czas jest czymś więcej- czymś czego nie potrafimy zobaczyć, ale mimo to czujemy go niemalże najmocniej, ze wszystkich darów Boga. Kiedy poproszono nas o dokończenie zdania ,,czas to…” miałam w głowie milion myśli ale czułam, że żadna z nich nie jest w stanie oddać tego co mam w głowie. Skończyło się na słowach ,,czas to ja kiedy to piszę i Ty kiedy to czytasz”. Można powiedzieć, iż doszłam do wniosku, że czasem można nazwać każdą rzecz i osobę na świecie w swojej stałej zmienności. No dobrze… skoro wiedziałam już CZYM jest czas musiałam dowiedzieć się jak mam go wykorzystać. I wtedy z pomocą przyszła mi kolejna katecheza, dotycząca planowania. Poznałam wszystko co powinnam znać i właśnie wtedy stało się coś co mogę nazwać moim małym cudem. Podczas adoracji poczułam jakby mówił do mnie sam Bóg. Powiedział mi coś co obróciło moje życie o 180 stopni! Poczułam wielką radość w sercu, a potem usłyszałam jakby słowa ,,Mam dla Ciebie cudowne życie i wspaniałe plany, musisz tylko po nie sięgnąć”. Trafiło to do mnie tak głęboko, że zaczęłam płakać tak szczerze jak jeszcze chyba nigdy w życiu. Pierwszy raz doznałam wielkiej harmonii i zrozumiałam- każdy z nas może mieć piękne życie bez względu na przeszłość. Liczy się tu i teraz- to jakie wybory podejmujemy w tej chwili, to jak spędzamy każdą niepowtarzalną sekundę. Te słowa dodały mi pewności do spełniania swoich pragnień i dążenia do nich całym sobą. Ważne jest, żeby wkładać w każdą chwile życia całe swoje serce i z odwagą wkraczać w przyszłość, a wtedy wspaniałe plany jakie Bóg ma względem każdego z nas staną się rzeczywistością. Bóg ma dla mnie tyle prezentów! Wszystkich nas kocha niepojętą miłością mimo naszej słabości, dlatego postanowiłam wykorzystać cały mój czas jaki mi dał na udowodnienie przed samą sobą, że nie pomylił się dając to wszystko właśnie mi. Chwała Panu! Ola, 15 lat

***

To był już mój trzeci wyjazd na rekolekcje do Czerwinska . Na samym początku gdy tylko dowiedziałam się o wyjeździe byłam przeciwna ,od razu z góry założyłam ,że nie nie jadę. Znowu ominie mnie zbiórka,wyjście z przyjaciółmi itp. Lecz gdy zbliżal się termin zapisów coś mnie tknęło ,poczułam że muszę tam jechać,muszę spotkać sie bliżej z Bogiem . No i nadszedł dzień wyjazdu jechałam z lekką niepewnością,pomyślałam „a tam co mnie tam znowu może spotkać”i to był błąd.Gdy tylko tam weszliśmy wiedziałam ,że to będą niesamowite przeżycia i,że bliżej spotkam się z Bogiem . Podczas wieczornej adoracji gdy śpiewaliśmy,mówiliśmy co czujemy położyłam rękę na sercu i poczułam ciepło,moje serce biło dwa razy szybciej. Czułam się radosna i pełna sił do życia to było coś cudownego ,nie do opisania . Podczas katechezy dowiedziałam się jak bardzo ważny jest czas . I jak bardzo go marnuje .Miałam czas żeby przemyśleć swoje życie i żyć chwilą ,nie wychodzić w daleką przyszłość ani nie wracać w przeszłość. Wiem też że wszytsko co się ze mną dzieję to tak ma być,Bóg ma już plan na nasze życie. Wieczorki pogodne to totalne szaleństwo,dzięki temu mogliśmy się wszyscy lepiej poznać. Przede wszystkim chciałabym podziękować Bogu ,animatorom i wam uczestnikom . Bez was by tego wszystkiego nie było. Poznałam dużo ciekawych rad i nowe znajomości.I wiem, jestem tego pewna że każdy z tych osób by mi pomógł w potrzebie. Dzięki tym rekolekcjom kolejny raz zbliżyłam się do Boga i wiem że Bóg mnie kocha . W sobotę na porannej mszy poprosiłam Boga o pewną rzecz ,godzinę po tym to się stało byłam w totalnym szoku i z całego serca mu za to dziękuje . Wiem że Bóg jest moim najlepszym przyjacielem . DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM CO TAM BYLI ,JESTEŚCIE WSPANIALI .

***

Cześć, chciałabym się z Wami podzielić jak osobiście przeżyłam te rekolekcje. Już od jakiegoś czasu je planowałam, jednak nie myślałam, że będzie taka rakieta. Jechałam tam z nadzieją, że będę potrafiła otworzyć serce i przeżyć to w jak najlepszy sposób. I tak było. Ludzie, cała atmosfera, katechezy, wszystkie niezwykle mądre słowa księży, adoracja i przede wszystkim Jezus dał mi tą możliwość. Poznałam wiele wspaniałych osób, spędziliśmy razem super czas. Nauczyłam się jak nie odkładać wszystkiego na później, jak żyć chwilą i być ‘tu i teraz’, jak skupiać się na tych ważniejszych rzeczach, a przede wszystkim jak wykorzystywać czas, który jest naszym darem od Boga. Zrozumiałam, że nawet jak mamy jakiś gorszy okres w życiu, jeżeli coś nie idzie po naszej myśli to i tak jest to czas dobry, bo zawsze czegoś nas uczy. Adoracja była szczególnie piękna. Już od samego początku chciałam ją dobrze przeżyć, jednak pojawiły się ukryte gdzieś w środku zmartwienia, które oczywiście chciałam powierzyć Bogu. Po wylaniu ogromnej ilości łez nagle poczułam niesamowitą radość, bo uświadomiłam sobie, że on zawsze mnie słucha, że jest wtedy, kiedy tego potrzebuję. Pomyślałam jak wyjątkowa jest wiara i ile daje mi radości. Pod koniec zaczęliśmy głośno śpiewać i wtedy zrozumiałam też, że każdy z nas przeżywa to na swój sposób, ale wszyscy jesteśmy niesamowicie szczęśliwi, nie było tam osób smutnych. To wszystko było wynikiem działania wielkiego Ducha Świętego. Uwielbiam takie momenty. Cieszę się, że dzięki księdzu Tomkowi mogę jeździć na takie wyjazdy, bo nie tylko dają mi tyle szczęścia, ale też ogromnej motywacji do zmiany swojego życia na jeszcze lepsze. Chwała Panu!

***

Na rekolekcje jechałam z kilkoma pytaniami. I wiecie co? Nic. Nie otrzymałam na nie odpowiedzi ale otrzymałam coś znacznie lepszego – CZAS. Były to moje najlepsze rekolekcje na jakich byłam. Zacznę może od konferencji, które były bardzo teoretyczne i troszkę nudne, ale za to bardzo przydatne. Bardzo trafiły do mnie słowa ks. Leszka, że nie trzeba robić, mówić do Boga wszystkiego perfekcyjnie, ważne, by po prostu mówić. Już następnego dnia widziałam uzdrowienia, dostałam dużo łask od Pana, m.in. dar poznania,zobaczyłam jak Bóg działa konkretnie, daje natchnienia i można Go usłyszeć. A teraz adoracja. Rakieta! Na lepszej chyba nie byłam. Modliłam się o dwie bliskie mi osoby, z czego jedna została uzdrowiona a druga w końcu doświadczyła Jezusa. Na samej adoracji czułam, że Jezus ciągle jest ze mną. Najwspanialszy czas w moim życiu! Kiedy po wszystkim wróciłam do domu, oczywiście zaplanowałam sobie następny dzień i gdy zaczęłam się rozpakowywać, poczułam uścisk w sercu i zaczęły lecieć mi łzy, zdałam sobie sprawę z tego, jak ważne jest dla mnie Wojsko i jak mocno kocham Pana Jezusa. Ks. Leszek powiedział również, że gdy Jezus jest na pierwszym miejscu to nie ma się czego obawiać i dzięki tym rekolekcjom już wiem na którym miejscu jest. Nie mam pojęcia jak opisać zmianę, która zaszła w moim sercu po tym weekendzie. Dużo zawdzięczam Jezusowi, Duchowi Swiętemu ale też i ludziom.. Nigdzie nie spotkacie lepszych niż tutaj. Mogłabym pisać jeszcze więcej ale było wspaniale i nie mam więcej słów, by to określić. Dziekuję Bogu, za księdza: Jacka, Leszka, Tomka i Masę. Dziękuję za każdego, kto choć trochę przyczynił się do tego, że ten weekend był tak wspaniały i dziękuję Jezusowi, że po prostu jest! Chwała Panu! Jezus żyje!

***

„Co by było gdyby to by było Last Minute
Za chwile przyjdzie kres” Tau – „Last Minute”
Na początku tego świadectwa pragnę podziękować Bogu za to, że daje mi codziennie kolejne monety (życie). Wiem również, że kiedyś przyjdzie kres i nie dostanę już „kieszonkowego”. Jeśli to czytasz, to pomódl się i podziękuj Panu za to, że dziś wstałeś i proś Jezusa, aby otwierał serca niewiernych.
Jestem w Wojsku Gedeona od listopada 2016r. Miałem krótki przestój w uczestniczeniu w życiu mojej wspólnoty, ale Pan sprawił, że wróciłem do moich sióstr i braci z naładowanymi bateriami. Rekolekcje były bardzo wyjątkowe. Katechezy o. Leszka pokazały mi, że nie mam czasu na tracenie czasu. Teraz wiem, że warto planować swój dzień. Każda Msza Święta ładowała mnie mocą Chrystusa i sprawiała, że nie potrzebowałem snu. Najlepszym punktem w planie naszego spotkania była ADORACJA! Nie pamiętam szczegółów tego wydarzenia. Było pięknie. Bardzo się cieszyłem. I wtedy się w sumie dopełniło. Pan odpowiedział na moje pytanie, które zadałem sobie przed tym weekendem. Wierzcie w Pana, bo On, tak jak mówił ks. Dec, działa te same cuda, co 2000 lat temu. Czuję w głębi serca, że zgodnie ze słowami ks. Tomka, historia każdego z nas jest na miarę Dziejów Apostolskich i mogłaby się znaleźć we współczesnej wersji tej księgi.
Dziękuję Jezusowi, księżom, salezjanom, animatorom, wszystkim, którzy brali udział w rekolekcjach. Kto był, ten wie, co się działo. Bracie/Siostro, jeśli masz przed sobą jakiś wyjazd z Wojskiem Gedeona, a nigdy nie byłeś w naszych szeregach, to nie masz nic do stracenia – jedź! Na koniec chciałbym polecić piosenkę, którą cytowałem na początku tego świadectwa. Wiem, że nie każdy lubi taki typ muzyki, ale nie jest on destrukcyjny i wiąże się z tematem czasu. Przynajmniej ks. Masie się spodoba 😀https://www.youtube.com/watch?v=_R21nhwyjGA
Chwała Panu!
Maciej

***

Chciałabym się podzielić z Wami tym, czego doświadczyłam podczas rekolekcji tematycznych Wojska Gedeona. Otóż zawsze byłam osobą wierzącą, która chodzi co niedzielę do kościoła i w ogóle mogłoby się wydawać, że prawdziwa chrześcijanka. No właśnie, wydawać.. Niby chodziłam do kościoła w każdą niedzielę, a przynajmniej się starałam lecz zazwyczaj tylko na tym się kończyło. Nie potrafiłam modlić się codziennie, w zasadzie to modliłam się tylko w niedzielę i święta, w kościele oczywiście. Najwięcej czasu poświęcałam na leżenie i przeglądanie portali społecznościowych, nic innego mi się zwyczajnie nie chciało robić. Chwilę przed świętami Wielkiej Nocy coś mnie tknęło, że po prostu muszę jechać na te rekolekcje, że chcę być bliżej Boga, mieć z nim głębsze relację. To Jego pragnę na samej górze hierarchii wartości. Nie przywiązywałam jakoś dużej uwagi do tego, jaki jest temat tych rekolekcji, bo przecież jestem osobą, która nigdy się nie spóźnia, a planowanie czasu jest mi nie potrzebne, bo nigdy nie jest ono owocne. Jednak konferencję dały mi do zrozumienia, że to Jezus jest naszym najlepszym zegarkiem, po prostu trzeba mu wszystko oddać, zaplanować sobie kolejny dzień, a wszystko pójdzie zgodnie z naszym i Jego planem. Lecz nie to jest dla mnie najważniejsze w tym świadectwie. Tak, jak napisałam na początku, pojechałam tam z pragnieniem zbliżenia się do Pana. Czas wieczornej Adoracji to był najpiękniejszy czas w moim życiu jak dotychczas. Pan Jezus dotknął mnie całym sobą, obdarzył mnie wieloma łaskami, zaczęłam zupełnie inaczej patrzeć na otaczających mnie ludzi i cały świat. Przez większość Adoracji, od chwili kiedy oddałam Mu wszystkie moje pragnienia i zmartwienia w całym ciele czułam ciepło, miałam dar łez, czułam po prostu tą obecność Ducha Świętego. Wiem na pewno, że nie poprzestanę tylko na tych rekolekcjach, tylko na tym jednym spotkaniu z Jezusem. Chcę być jeszcze bliżej Niego, wiem że ma dla mnie świetny plan na życie. Te rekolekcje, wszystkie słowa o.Leszka i ks.Tomasza to coś, co naprawdę daję do myślenia i zmienia podejście do życia. Po tym weekendzie moja wiara na pewno nie będzie polegać tylko na chodzeniu do kościoła wtedy, kiedy po prostu trzeba. Teraz wiem, że to tknęcie to nie było coś zwyczajnego, Bóg miał dla mnie plan, który będzie w dalszym ciągu realizował, a ja Mu to ułatwię. Pamiętajmy, że przed Nim nie musimy udawać kogoś, kim nie jesteśmy. On zna nas najlepiej, po prostu musimy mu oddać wszystko to, co nas boli i trapi. On jest naszym najlepszym przyjacielem, to na Niego zawsze i o każdej porze możemy liczyć. Na koniec chciałabym jeszcze podziękować Bogu za księdza Tomasza, za księdza Krzysztofa oraz ojca Leszka, dzięki którym miałam możliwość doświadczenia prawdziwej miłości Pana. Wiem, że wykorzystałam ten weekend najlepiej jak mogłam. Chwała Panu! Martyna, 15 lat.

***

Kiedy zobaczyłam temat kwietniowych rekolekcji, od razu postanowiłam się na nie wybrać, ze względu na fakt, jak bardzo często zdarza mi się nie szanować czasu i bezsensownie go tracić, podczas gdy jest on ogromnym darem. Teraz widzę, że była to zdecydowanie dobra decyzja. Dzięki temu wyjazdowi pojęłam , że to właśnie ja mam panować nad swoim czasem, bo w innym wypadku to on zacznie panować nade mną. Powinnam więc żyć tu i teraz, bo przecież nie można skupiać się jedynie na przeszłości, bądź przyszłości. Oprócz tego zrozumiałam, że nie ma złego czasu. Każdy czas jest dobry. Nawet jeśli jest mi ciężko, nawet jeśli upadam… Takie doświadczenia wzmacniają nas i wzbogacają o nowe doświadczenia. Każdej chwili powinnam dać szansę. Szansę, aby to właśnie ona była tą najbardziej radosną i szczęśliwą. Czas, który dostajemy od Boga to ogromny dar. To dowód jego miłości, który powinnam wykorzystać w stu procentach. Dla Boga, dla wiary, dla miłości. Przemijanie przestaje niepokoić dopiero w momencie, gdy zdamy sobie sprawę z tego, że Bóg daje nam życie wieczne. Tak więc żyjmy z miłością, z pokojem, radośnie, nieskończenie ufając Bogu. Chwała Panu!

***

Od długiego czasu przygotowywałam się na te rekolekcje psychicznie. Chciałam aby coś się zmieniło, byłam gotowa powiedzieć Jezusowi „tak” na wszystko to, co on dla mnie przygotował a na co wcześniej nie byłam gotowa. Przedtem przeżywałam lekkie zwątpienie. Sam temat rekolekcji „Dar czasu” wydawał mi się bardzo uniwersalny i ciekawy. Nie sądziłam jednak, że nauczę się planować. Jestem osobą, która ma raczej poukładane sprawy i cele aczkolwiek nigdy nie do końca. Mam swój porządek w bałaganie i taka jest moja natura. To o czym mówili kapłani jednak dało mi do myślenia. Same rekolekcje uważam za coś pięknego co na pewno zapamiętam do końca swojego życia. Katechezy uświadomiły mi, że czas jest darem Pana Boga i że powinnyśmy go wykorzystywać mądrze. Bardzo przydatne były ćwiczenia koncentracyjne, które pokazały nad czym muszę popracować. Punktem kulminacyjnym całych rekolekcji była adoracja – czas w którym całkowicie oddaliśmy się woli Pana Boga, czas cudów. Na początku pomyślałam sobie, że chce zmienić swoje życie, że chce aby On zabrał wszystko co złe we mnie i to zniszczył. Modliłam się żarliwie ze skupieniem, rozmyślałam i prosiłam Pana aby otworzył serca tym, którzy jeszcze nie doświadczyli Jego miłości. Cała adoracja była mieszanką skupienia, radości, łez, smutku, śmiechu, tańca – uczuciami kompletnie sprzecznymi, które w rezultacie pokazały, że możemy chwalić Pana na setki różnych sposobów. Ważne, aby pochodziły one z naszego serca. Nie raz czułam dreszcze, ciepło w sercu – żywy dowód obecności Jezusa. Bardzo poruszyły mnie świadectwa oraz przeżycia innych osób. Zrozumiałam, że wspólnota daje mi siłę do życia i do wiary. Wspaniałe jest to, że otaczają nas ludzie, z którymi możemy wspólnie wielbić Pana. Ludzie, którzy nas nie wyśmieją, nie spojrzą z szyderczym i oceniającym spojrzeniem. Ludzie, przy których jesteśmy wolni. Te rekolekcje pokazały mi, że nasza wspólnota to jedna wielka rodzina, na którą możemy liczyć. Czuję, że także w moim sercu dokonała się zmiana, która pozwoli mi zacząć na nowo budować relacje z innymi. Zachęcam każdego do udziału w rekolekcjach. Mam nadzieję, że niedługo się spotkamy ponownie, Chwała Panu!


read More
0

Mam 15 lat, moja relacja z Bogiem nie była kiedyś taka piękna, wiara w niego wydawała mi się czysta abstrakcja, jako dzieciak nie jeździłam co niedziele do kościoła, nie lubiłam tego. Zostałam wychowana w wierze za co dziękuje moim rodzicom. W moim życiu nastąpił przełomowy moment. Szkoda, że dopiero tak późno, ale mówią lepiej późno niż wcale. W wakacje rok temu miał miejsce tragiczny wypadek. Kierowca potracił młoda dziewczynę.. była nią moja najlepsza przyjaciółka, jedna z najważniejszych osób w moim życiu. W tym oto momencie całym swoim sercem znienawidziłam Boga. Nie potrafiłam sobie uświadomić dlaczego tak bardzo mnie skrzywdził i zadał tyle bólu. Jestem w stanie powiedzieć że dopiero po roku się pozbierałam. Tak dużo zrozumiałam dopiero po jej śmierci, jej pogrzeb i msze dały mi dużo do myślenia. Moje poglądy zaczęły dopiero się zmieniać. Patrzyłam juz na to wszystko inaczej. Stawało się to dla mnie czymś bliskim i rzeczywistym. Wyjazd na rekolekcje utwierdził mnie w 100% w wierze, z tego powodu ogromnie się ciesze! Nie wiem jak to się stało ale zaczęłam Bogu ufać i otworzyłam dla niego serce, otrzymałam od niego pomoc i wsparcie wtedy kiedy cały mój świat się zawalił..

***

 

Przyjaciele, piszę to świadectwo dopiero teraz, gdy zrozumiałem, że życie przemija i to w bardzo zwrotnym tempie. Wielu ludzi jest, odchodzą i tak dalej aż my w końcu także odejdziemy, rekolekcje ‘’Revolution of love’’ wyciągają do nas rękę i otwierają nasze oczy, które my tak usilnie chcemy zamknąć. Te rekolekcje były dla mnie dotknięciem w samą głębie serca, duszy. Pomogły odrzucić dotychczasowe wahania, gdyż były prowadzone najprawdziwiej z Duchem, jedynym i nie powtarzalnym Duchem Bożym. Dały szansę przeproszenia, otwarcia się na Jezusa i popatrzenia na swoją przyszłość ‘’Dokąd zmierzam ?’’. Naprawdę w życiu nie liczą się przyjaźnie maski, które zakładamy, chwilowe przyjemności, bo wieczność czeka, Bóg czeka. Przeżyłem już wiele w życiu załamań, problemów, sideł, sieci, dręczenia duchowego, lecz przyszedł Ktoś kto podał dłoń, dzięki Niemu odnalazłem drogę poprzez rekolekcję, otworzenie się na naturę, piękno świata, żywe niebo na naszej ziemi. Pragnąłem pewnie tak jak wiele osób sławy, klaskania, życia w raju nie wymagając nic od siebie, lecz dotarło, że jestem prochem, pyłkiem w tak wielkim wszechświecie, a nie panem i rządcą owego świata. Żyjemy by obronić naszej Świętości, godności życia Bożego. Trzeba było iść pod prąd, zreformować, najpierw rzeczy złe z domu, pozbyć się syfu takiego jak okultyzm, kłamstwa, a właściwie sieci kłamstw, obmawiania, oczerniania, nienawiści, wymawiania ciągłego ‘’O Jezu ‘’, narzekania jak to źle, oglądania głupot, pychy, agresji. I Bóg wyciągnął mnie z wszystkiego, gdyż chciał mi pokazać inne życie, życie z otwartymi oczami, nie przemijające. ‘’Przyobleczcie pełną zbroję Bożą ‘’ mówi Pan przyozdóbmy się przyjaciele nie w niszczejące, ale w nieskończone złoto jakim jest Chrystus. Przyobleczcie się w miłość, nadzieję, wiarę, pokorę, roztropność, a przejrzycie, że nie wy jesteście w centrum świata, tylko tam jest Bóg. Wtedy przestanie wam zależeć na tym co inni mówią, przestanie wam zależeć na grzechu, pokochacie naturę i zapragniecie żywego nieba. Te rekolekcje dają do myślenia kierunkują nas, ale pamiętajcie wam ma zależeć na mocnej więzi z Panem, rekolekcje nic wam nie dadzą, gdy nie posprzątacie serca, gdy nie wyrzucicie plew. „Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim.’’ Mt 18,3. Zastanówcie się co mogą oznaczać te słowa, szukamy w życiu takiej dorosłości i tak dalej, lecz prawdziwa dorosłość jest to być jak małe dziecko, cieszyć się wszystkim, dziękować za wszystko, być wolnym, wiem to gdyż tego doświadczam. Zobaczyłem tam mękę Pana Jezusa za nas, należało nam się? Z pewnością nie, ale On pokonał człowieka, którym był, pokonał Szatana, pokonał świat który go atakował. Przyoblekł właśnie koronę, miecz i zbroję Bożą. Gdy zaczniecie przeglądać na oczy może być trudno, diabeł może wam wmówić, że to nie prawda, bo każdy ma pokusy, lecz naszą chwałą nie jest odchodzić bez walki, lecz zwyciężać walkę duchową, walkę ze sobą. Będzie ciężko wziąć ten krzyż, ale uczcie się na przykładzie natury, wchodzi się na szczyt i jakże piękne widoki się widzi, nigdy byśmy nie zeszli, jesteśmy uradowani, a pędząc w dół w końcu się potkniemy upadając, lecz jest Ktoś kto dla nas schodzi z tej cudownej góry. Poruszył mnie film Pasja, a szczególnie rozmowa z łotrem. „Lecz drugi, karcąc go, rzekł: „Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił”. I dodał: „Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa”. Jezus mu odpowiedział: „Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju” Łk 23, 39-43. Na pewno każdy po tych rekolekcjach czuje głód miłości wiecznej. Rozwijajcie się, przyjmujcie Eucharystię, zdobądźcie szturmem królestwo niebieskie. I jeszcze podzielę się jedną refleksją, a mianowicie każdy od Pana dostaje rozmaity temperament agresywny, spokojny, nie jestem psychologiem więc się nie znam. Nie mówcie ja jestem cudowny bo nie zabiłem, to obłudne. Nie zabiłeś bo nie dano ci zabić. Nie oskarżajcie się, bądźcie tolerancyjni. Każdy ma trudności i ja i wielu. Jesteśmy wielcy, ale tylko wielkością twoją Panie, żadną miarą inną, jesteśmy wielcy gdy przyobleczemy się w Chrystusa, w pokorę, w miłość. Nie odbierajcie życia bo tak mi się chce, Bóg uczynił mrówkę, by żyła, nie czyńcie się Panami życia i śmierci, lecz orędujcie w przyszłości jako święci w niebie. I tego wam z serca życzę i pamiętaj Bóg cię kocha, ale jest to miłość SPRAWIEDLIWA. Pamiętajcie kształtujecie siebie nie walczycie o innych tylko o siebie o swoją świętość. Wieczność czeka, ale jaka będzie to zależy od was. P.s nie zapominajcie o waszych aniołach stróżach zawsze ich wzywajcie do pomocy, a Świętego Michała Archanioła również słowami ‘’Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce, a przeciw niegodziwościom i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną oby go Bóg pogromić raczył pokornie cię oto prosimy, a Ty wodzu niebieskich zastępów szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą mocą bożą strąć do piekła ‘’ Amen

***

 

Wyjazd rekolekcyjny zmienił całkowicie mój pogląd na Boga i Kościół. Wcześniej wyobrażałem sobie Boga jako „Dziadka, który siedzi tam gdzieś na górze i wszystkich karze”. Jednak dzięki doskonałym księżom zrozumiałem, że Bóg jest cały czas blisko mnie i jest moim przyjacielem. Zacząłem się systematycznie modlić nie tylko formułką ale także poprzez najnormalniejszą rozmowę. Jak się dowiedziałem jest to o wiele ciekawsza forma modlitwy. Już nawet teraz po kilku dniach od wyjazdu widzę postępy. Zaczęło mi się układać w szkole i w sprawach prywatnych. Moim największym celem było wyrwanie się z nałogu, który mnie dręczył od około 2 lat, a mianowicie od gier komputerowych. Wcześniejszym moim celem było przyjście do domu po lekcjach, symulowanie nauki i oczywiście granie do późna. Teraz widzę że po wyjeździe nie ciągnie mnie do nich w ogóle. Mam czas na wszystko: naukę, modlitwę i przyjemności. Zacząłem czerpać przyjemność z modlitwy. Zmieniłem również swój pogląd na Kościół. Wcześniej chodziłem często do kościoła to fakt, ale robiłem to zazwyczaj po to żeby składać pozory głęboko wierzącego i w ten sposób wyrabiałem sobie dobrą opinię m.in. wśród nauczycieli. Teraz po głębokich refleksjach zrozumiałem, że nie rozumiałem istoty kościoła jako domu Boga i że to wszystko nie polega na tym żeby iść, pokazać się i wrócić do domu. Teraz już wiem, że kościół to jest miejsce gdzie mieszka Bóg i że na Mszy dajemy świadectwo naszej wiary przed Stwórcą, a nie przed ludźmi dlatego ważne jest to żebyśmy sumiennie uczestniczyli w modlitwach i pieśniach, pokazując przez to Bogu jak bardzo nam na Nim zależy. Robiąc tak możemy być w 100% pewni, że Jezus nie odstąpi nas na krok ze swoimi łaskami. Przed wyjazdem zastanawiałem się czemu jeżeli Bóg nas kocha to dopuszcza do nas smutki i cierpienia. Teraz wiem, że Bóg daje swym dzieciom się „sparzyć”, żeby już więcej czegoś nie zrobił i że najlepszą droga przez życie jest droga w zgodzie z przykazaniami. Bóg daje się „sparzyć”, ale nigdy nie dopuściłby do tego żebyśmy się „spalili”. Teraz z pełną świadomością mogę powiedzieć, że wiem w co wierzę.

 

* * *

 

Wstać, pójść do szkoły, odrobić lekcje, spać, a w niedzielę do Kościoła – tak wyglądał mój tryb życia przed rekolekcjami. Jestem od ośmiu lat ministrantem i dzięki temu miałem okazję być blisko BOGA, mimo że moje życie od dłuższego czasu BYŁO bardzo monotonne i nie wiedziałem, co może dać mi szczęście. Wiedziałem natomiast o tym, że potrzebuję zmiany. Kiedy ksiądz zaproponował mi wyjazd, uznałem, że nie ma powodu, aby nie jechać.Razem z WOJSKIEM GEDEONA pojechałem do Czerwińska nad Wisłą na rekolekcje „Revolution of Love”. Na początku myśłem, że te trzy dni nie zmienią wiele, szczerze mówiąc to bardziej cieszyłem się z tego, że nie będę musiał zaliczać pytań do bierzmowania. Byłem ślepy! Od samego początku BÓG miał dla mnie plan. Trafiłem do pokoju, w którym nikogo nie znałem, ale nie była to zła wiadomość. Dzięki temu poznałem wspaniałych kolegów. Rozmowy w grupce dzielenia pomogły mi stać się bardziej rozmownym oraz uświadomiły mnie, że nie powiniennem się wstydzić, gdy jestem z przyjaciółmi. Najwspanialszymi doświadczeniami okazały się modlitwa wstawiennicza i spowiedź. Spowiadający mnie ksiądz salezjanin dał mi wiele rad, które uchronią mnie przed popełnianiem tych samych grzechów w przyszłości. Modlitwa wstawiennicza okazała się jednak tym, co tak na prawdę było mi potrzebne, ale łaska BOGA nie zna granic, więc otrzymałem jeszcze większe dary! Uklęknałem, a ksiądz i animatorzy utworzyli koło. Ich głos przeniknął mnie. Usłyszałem wszystko, co musiałem zrobić, aby być szczęśliwym. Poczułem się bardzo lekko, udałem się do kaplicy i adorowałem NAJŚWIĘTSZY SAKRAMENT tak długo, jak tylko mogłem. Podczas powrotu do domu wiedziałem, że ten koniec rekolekcji jest dopiero początkiem! Dziękuję BOGU za każdą konferencję, za każde słowo oraz za każdą wiedzę, którą wyniosłem. Wielbię PANA za księdza Tomka, za księdza Krzysztofa, za księdza Grzegorza, za księży salezjanów, za moją animatorkę Agatę, za Piotrka, za Grzegorza, za Mateusza, za wszystkich, którzy uczestniczyli w „Revolution od Love” , za każdą uronioną łzę oraz za wszystko, co wydarzyło się w ciągu tych trzech dni. Zwracam się do CIEBIĘ, jeśli dostaniesz jakąś szansę w życiu, to przemyśl, czy warto z niej rezygnować bez podjęcia walki. Ta szansa może dać ci nadzieję na lepsze życie. Polecam „Revolution of Love” każdemu. PAMIĘTAJ BÓG CIEBIĘ KOCHA I NIGDY NIE OPUŚCI.

Maciej

 

 

 


read More
0

Przed tym świadectwem czytałam dużo innych aby się zainspirować, bo tak naprawdę moja historia nie jest taka piękna jak inne, które czytałam ale czuję, że mimo wszystko powinnam to napisać. Do Wojska dołączyłam jeszcze przed rekolekcjami za namową mojego przyjaciela z Oazy, który był na wakacjach z Wojskiem. Na mszę Święta chodziłam przeważnie dlatego, że śpiewam w zespole. Kiedy dowiedziałam się, że będą rekolekcje ucieszyłam się bardzo ponieważ zawsze lubiłam takie wyjazdy, teraz trudno mi to przyznać ale raczej ze względu na ludzi, niż na Boga. Na jednym ze spotkań Wojska, ktoś powiedział że ludzie się nawracają, płaczą i bardzo przeżywają ten wyjazd. Kiedy jechaliśmy, wszyscy śmiali się że jedziemy do klasztoru. Większość osób jechała po to, żeby nie zdawać pytań do bierzmowania, ja natomiast chciałam to w jakiś sposób przeżyć. Gdy dojechaliśmy przywitał nas ksiądz „Masa”, mieliśmy ustawić się w szeregu i być cicho. Moim rówieśnikom nie podobało się to zachowanie, mi to szczerze mówiąc to nie przeszkadzało. Na pierwszej mszy usiadłam ze wszystkimi z mojej klasy. Większość oczywiście nie wierzyła w Jezusa, śmiała się ze wszystkich piosenek i ze wszystkiego. Nie pamiętam dokładnie co było potem ale wiem, że byłam w gronie osób nie wierzących i robiłam głupie rzeczy, o których staram się teraz zapomnieć. Następnego dnia „przygarnęły mnie do siebie” moje dobre koleżanki, a w szczególności Marta i Julia, którym teraz bardzo dziękuję. Zaczęłam uważać na mszach, które dawały mi dużo do myślenia i były naprawdę wartościowe, na wykładach które były chyba najlepszymi na których miałam okazję być. Przejdę teraz do spowiedzi przed którą stresowałam się bardzo mocno. Wybrałam księdza, który zna mnie najlepiej. Szczerze bałam się powiedzieć wszystko księdzu ale czułam, że jest to być może jedyna taka szansa. Nie mogę ukryć, że w trakcie spowiedzi się popłakałam. Było mi wstyd. Na szczęście ksiądz to zrozumiał co dało mi dużą ulgę. Po spowiedzi wyszłam czysta, po prostu czysta. Przeżywałam tą spowiedź aż do czasu kiedy oddawaliśmy życie Jezusowi. Podczas modlitwy wstawienniczej poprosiłam o to żebym mogła jeszcze jakoś przeżyć te rekolekcje. Gdy wszyscy się nade mną modlili, prosili Ducha aby przyszedł czułam się tak dobrze jak nigdy wcześniej. Było mi ciepło i czułam coś czego nie da się opisać. Czułam że należę do Jezusa. Po powrocie przez kilka dni byłam z Jezusem ciągle, gdy wracałam ze szkoły, spałam, jadłam, uczyłam się czy też myłam zęby. Od Revolution minął dobry miesiąc. Ksiądz przypomniał mi o świadectwie. W czasie rekolekcji obiecałam sobie, że napiszę je po powrocie. Oczywiście tak się nie stało. Po tych kilku dobrych dniach z Jezusem, znów zaczęłam chodzić do kościoła tylko ze względu na to, że śpiewam w zespole, stałam się leniwa, kłóciłam się z rodzicami. Byłam sobą sprzed rekolekcji i Wojska. Niedawno byłam znów na Wojsku. Ostatnie spotkania były spotkaniami integracyjnymi, aż w końcu mogliśmy normalnie porozmawiać o Jezusie. Nie mogę powiedzieć że nie przeszkadzałam, bo przeszkadzałam, czego bardzo żałuję. Musiałam na chwilę wyjść. Wtedy chciałam po prostu ochłonąć. Zaczęło się coś we mnie zmieniać. Następnego dnia po próbie zespołu przeczytałam Pismo, zaczęłam po prostu z Panem Bogiem rozmawiać. Teraz widzę że ta rozmowa była taka jaką określali rozmowę z Bogiem na rekolekcjach – swobodna, szczera i z serca. Jestem 3 godziny po mszy, po spotkaniu do bierzmowania. Wszystkie wspomnienia z Revolution wróciły. Po prostu. Dzięki jednej piosence którą śpiewaliśmy. Jest ona oczywiście z Wojska, opisuje ona idealnie co się teraz u mnie dzieje. Teraz wiem, że NIGDY nie jest za późno żeby Boga pokochać albo żeby znów powiedzieć że się go kocha, znów z nim porozmawiać, żeby się przed nim otworzyć bo zawsze nas wysłucha, kocha nas najbardziej na świecie i jest ZDECYDOWANIE naszym najlepszym przyjacielem, który zawsze wybacza. Podczas spowiedzi mój spowiednik powiedział bardzo ważne słowa, które noszę w swoim sercu do tej pory : „BÓG CI JUŻ DAWNO WYBACZYŁ”. Dają mi one nadzieje że u Pana nigdy nie jestem i nie będę stracona, zawsze mogę do niego przyjść i porozmawiać. Chciałabym zaznaczyć, że bardzo spodobał mi się taniec na mszach, który pokazuje, że nie tylko przez modlitwę można Boga kochać, wielbić. Jezu dziękuję Ci za Księdza „Masę”, który pokazuje jak bardzo można się cieszyć z miłości Boga i być szczęśliwym dzięki Tobie, dziękuję za Księdza Tomka (teraz mojego stałego spowiednika, dzięki tamtej spowiedzi), za moją wspaniałą animatorkę Weronikę, za innych animatorów w szczególności za Adama i Maćka z którymi złapałam najlepszy kontakt i wiem, ze zawszę mogę się do nich zwrócić z pomocą, dziękuję za Julię, Martę, Olę i Olę, które mnie właśnie do siebie „przygarnęły”, dziękuję za każdą poznaną osobę, za każdego księdza oraz za każdego kto pomagał mi się umacniać w wierze. Uwielbiam Cię Panie Jezu w osobach które nadal Cię nie kochają i które nadal się przed Tobą nie otworzyły, proszę Cię aby mogły kiedyś doznać Twojej miłości. Chwała Panu!

***

 

Chciałabym podzielić się z Wami moim świadectwem. W porównaniu z wielkimi przeżyciami innych, moje może być mało efektowne, jednak jest prawdopodobieństwo, że oddanie takiego małego kawałka siebie, pomoże jakiejś osobie w odnalezieniu Boga. Wcześniej znałam Boga, był nawet okres, kiedy mocno go kochałam, a dzień października bez różańca nie był spełniony. Jednakże nie byłam stała w uczuciach, non stop przerywałam tę relację, a potem wracałam i tak, zgodnie z powiedzeniem „Jak trwoga to do Boga”. W okresie gimnazjum nie zwracałam uwagi na Niego, kłóciłam się z rodzinami, gdyż chcieli, abym uczęszczała do kościoła, ja stawiałam na swoim i robiłam co mogłam, by się tam nie znaleźć. Zachowywałam się tak jakby był moim największym wrogiem, zapominając o tym, co niegdyś do niego czułam. Gdy usłyszałam o rekolekcjach, byłam przeciwna, mimo wizji kolejnej wycieczki, w dodatku na kilka dni. Uległam jednak, wiadomo ze względu na korzyści, płynące z tego wyjazdu. Nie sądziłam, że coś tam się odmieni, miałam kompletnie zamknięte serce. Te wykłady i dobroć księży, która jest dla mnie ujmująca, sprawiły, że zagłębiłam się bardziej w ten temat, bo cóż miałam do stracenia? „Nakręciłam się” mocno na modlitwę wstawienniczą, która miała być najpiękniejszym momentem mojego życia. Nie poczułam nic podczas niej, oprócz euforii, ale wiem, że to przez to, ze z przyzwyczajenia moje serce nie było otwarte. Poczułam coś innego. Poczułam te dawne uczucie, które czułam kiedyś wobec Boga. Poczułam łzy spływające po policzkach, tak jak przy spotkaniu z przyjacielem, którego się nie widziało tyle lat. Od tego czasu wielbię Jezusa, nadal walczę z samą sobą, by pamiętać o nim, czasem nadal go lekceważę, jest trudno całkowicie się przestawić. W życiu tak bywa, że efekty czegoś pojawiają się późno, ale mimo wszystko wiem, że na zawsze będę pamiętała ten wyjazd, a wspólnota Wojska Gedeona (do której dołączyłam po przyjeździe) będzie tak jakby cząstką mnie. Odkryłam też inny wymiar modlitwy: poprzez śpiew. Od przyjazdu niejednokrotnie zdarza się, że przyłapuję się śpiewającą „Revolution of Love”. I dobrze, bo jak mówił św. Augustyn „Kto śpiewa, modli się dwa razy”. Zrobię wszystko, co w mojej mocy by utrzymać Jezusa przy sobie, szczególnie w tym szczególnym okresie, jakim jest Adwent. Chwała Panu!

***

 

Na zmiany nigdy nie jest za późno. Na zmiany nie można czekać. Trzeba działać od razu, jak tylko dostaniesz impuls. Ja go dostałam. Wiedz po prostu, że warto. Warto oddać Bogu serce i czas. Być mu wdzięcznym. Doświadczyć na własnej skórze tego, co ci szczęśliwcy, których widzisz w kościele i na rekolekcjach. Czujesz tą moc, którą emanują. Widzisz szerokie uśmiechy albo zamknięte oczy, całkowitą powagę i skupienie na twarzach. To jest właśnie szczęście. To, czego tak usilnie szukasz. Ja też tego szukałam, na własną rękę. To się nie uda. Stracisz zapał. Nic dziwnego, musisz wiedzieć samemu nic nie można. Mówię to na własnym przykładzie. Miesiąc temu poszłam do spowiedzi. Było to najsilniejsze pchnięcie do konfesjonału jakie poczułam w całym swoim życiu. Pierwsza prawdziwie szczera spowiedź. Ksiądz powiedział mi ,,Bóg skacze teraz z radości”. Te same słowa usłyszałam miesiąc później podczas spowiedzi w cztery oczy na Revolution of Love. Ksiądz rozmawiał ze mną jak stary przyjaciel. Nie byłam gorsza. Byłam taka jak on i nie miałam czego się wstydzić. Otworzyłam się, płakałam, nie było we mnie już ani grama strachu. Zaufałam całym sercem. To nie jest otwieranie się tylko przed spowiednikiem, ale też przed samym Jezusem. Zyskałam dwóch przyjaciół i czułam to wyraźnie. Później, przy modlitwie wstawienniczej, poczułam spływające na mnie ciepło. Modliłam się razem z animatorką i księdzem o to upragnione szczęście, o to by Duch Święty przyszedł i wypełnił mnie całą. Żeby Bóg zechciał przyjść i zmienić moje życie. Gdy usiadłam w ławce i spojrzałam na ołtarz, poczułam, że On już tam jest… Jedyne co zostało we mnie, to smutek, że to już koniec i lęk, że jak wrócę do szkoły to nie uda mi się tego zatrzymać w sobie. To był mój błąd. Bo to zostaje. Było we mnie cały czas, non stop działało, puszczało korzenie. Jeśli tego nie chcesz, to nigdy nie przyjdzie. Nic nie ma w życiu za darmo. Ale dla Twojego Boga wystarczą najmniejsze chęci. Gdyby nie te rekolekcje – to nie miałoby miejsca w moim życiu. Gdyby nie księża, animatorzy, przyjaciele – nigdy bym nie pojęła tej niezwykłej miłości. Gdyby nie spowiedź – nie poczułabym tej uwagi, cierpliwości, braterskiej miłości. Nie doznałabym tej rewolucji. Bóg wszystko zmienia, jeśli mu na to pozwolisz.

****

Od początku cieszyłam się na wyjazd na rekolekcje. Dużo osób mówiło mi, że to coś pięknego. Chciałam to przeżyć w 100% sercem. Zawsze byłam osobą wierzącą i bardzo kochałam Boga. Chciałam pogłębić moją relację z Nim poprzez wyjazd. Jednak to co mnie spotkało, przekroczyło moje najśmielsze oczekiwania. To czego się nauczyłam na konferencjach zapamiętam do końca życia. Najbardziej przydatna okazała się spowiedź. Była to rozmowa, która oczyściła mnie i sprawiła, że na nowo zaczęłam żyć pełnią sił. Księdza, który mnie spowiadał potraktowałam jako przyjaciela; wyjawiłam mu wszystko co mnie boli. Drugą najpiękniejszą rzeczą jakiej doświadczyłam była adoracja i nocne czuwanie. Wczułam się całym sercem i śpiewałam piękne piosenki wielbiące Boga. Bardzo dobrze spisali się nasi animatorzy. Element modlitwy wstawienniczej był czymś czego nie da się opisać. Poczułam mnóstwo emocji naraz. Poczułam ogromną miłość Boga. Poczułam jak Duch Święty wypełnia moje serce. Po powrocie czułam się zupełnie innym człowiekiem. Zaczęłam pomagać ludziom i okazywać im więcej ciepła. Zrozumiałam, że prawdziwą sztuką życia chrześcijańskiego nie jest uczestnictwo we mszy, czy też rekolekcje. Prawdziwą sztuką jest codzienne życie w imię Boga. Postanowiłam też, za radą wielu osób wstąpić do wspólnoty Wojska Gedeona. Wierzę w to, że to będzie jeden z najlepszych wyborów w moim życiu. Z całego serca dziękuję wszystkim, którzy sprawili, że te rekolekcje były tak piękne: od animatorów, naszych księży i księży Salezjanów, po nas samych, uczestników rekolekcji. Dziękuję wszystkim i mam nadzieję, że jeszcze się zobaczymy.

M.K

****

Kiedy jechałam na rekolekcje „Wojska Gedeona” wierzyłam w Boga, ale nie łączyła mnie z nim aż tak duża więź. Nie byłam za bardzo pozytywnie nastawiona do tego wyjazdu, ale gdy tam już się znalazłam okazało się, że nie będzie źle. Kluczowa dla mnie była spowiedź. Wtedy bardzo się otworzyłam, co nie było dla mnie nigdy łatwe – zawsze wstydziłam się swoich grzechów, tego co zrobiłam. Kiedy zrzuciłam z siebie ciężar poczułam bardzo dużą ulgę. Nagle wypełniła mnie radość, chciałam po prostu cały czas tańczyć, śpiewać, czułam się jak piórko, a na sercu zrobiło mi się lekko. To nie była taka zwykła spowiedź, nigdy nie czułam takiej ulgi jak wtedy. Zrozumiałam, że powinnam poświęcać Bogu więcej czasu, że Go zaniedbywałam. Bardzo źle się z tym czułam, bo zrozumiałam, że zrobiłam Mu tym dużo przykrości, od tamtej chwili postanowiłam to zmienić. Zrozumiałam, że pomimo moich słabości to Bóg i tak mnie kocha, że jest przy mnie, kiedy Go potrzebuję. W trakcie modlitwy wstawienniczej postanowiłam jeszcze bardziej zbliżyć się do Boga. To też było niesamowite przeżycie. Wtedy też wypełniła mnie niesamowita radość. Dzięki temu wyjazdowi bardzo zbliżyłam się do Boga i chce to zatrzymać. Nie żałuję ani jednej sekundy spędzonej tam i cieszę się, że mogłam tam pojechać.

O.


read More
0

Tegoroczne rekolekcje wakacyjne były moimi pierwszymi rekolekcjami z Wojskiem. Nigdy nie sądziłam, ze przez 10 dni może się tyle wydarzyć w moim życiu. Pierwszy dzień był dość ,,dziwny”. Czułam się nieswojo, ponieważ znałam kilka osób i nie wiedziałam czego się spodziewać przez resztę dni. Wszystkie moje głupie myśli, ze tu nie pasuje itp. odeszły po pierwszej grupce. Moja animatorka… anioł… Czułam, ze mogę się otworzyć i powiedzieć o moich problemach. Tego własnie potrzebowałam… wygadania się. Pierwsze dni mijały, było coraz lepiej. Chciałabym bardzo opisać  co czułam, ale się nie da! Poznałam cudownych ludzi, z którymi utrzymuje kontakt. Najbardziej trafiały do mnie codzienne katechezy. Najtrudniejszym dla mnie tematem był temat o przebaczeniu. Najpiękniejszymi wydarzeniami całych tych rekolekcji były zdecydowanie adoracje.. Mam ochotę opowiedzieć co podczas nich czułam, ale jest mi trudno. Tego nie da się opisać. To było coś wspaniałego, po prostu… Zrozumiałam, ze wszystko mogę oddać Bogu.. najmniejszy problem. Dziękuję wam wszystkim za to, ze jesteście! Dziękuję Bogu, ze mogłam się znaleźć w tak cudownej wspólnocie, ze mogłam poznać tak wspaniale osoby.. Z całego serca polecam, każdemu kto jest niezdecydowany na taki wyjazd. Czas rekolekcji to piękny czas.

J.

(więcej…)


read More
0

Jestem osobą wierzącą. Jadąc na rekolekcje do Popowa miałam mieszane uczucia . Nigdy tam nie byłam nie wiedziałam jak tam jest . Z biegiem czasu obudziła się we mnie ciekawość i chęć poznania tej nauczanej radości. Okazało się, że wyjazd na te rekolekcje był dla mnie głębokim przeżyciem. Zostawiłam z boku swoje codzienne sprawy . Najbardziej podobał mi się plan rekolekcji a szczególnie czas spędzony na adoracji Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. I tylko jedno mogę powiedzieć, że to był piękny czas spotkania z kochającym Ojcem i niezwykłymi ludźmi. Był to dla mnie czas wyciszenia, modlitwy, skupienia. Bardzo dużo wyniosłam z tych rekolekcji. Zachęcam innych . Chwała Panu !

M.

(więcej…)


read More
0

Zawsze należałam do grupy osób, które niezbyt przykładały się do wiary. W moim gronie znajomych znalazłaby się może z jedna osoba regularnie chodząca do kościoła. Mnie takie rzeczy zwyczajnie nudziły, monotonia mnie dobijała, bo jedyne co się zmieniało w mszach to kazania. Do rekolekcji zachęcił mnie ks. Marek Wiśniewski. Stwierdziłam, że „wytrzymam” te trzy dni. Nie spodziewałam się tego, co się wydarzy. Dzień przyjazdu był najgorszy. Byłam bliska rozpłakania się. W dodatku zasady tu panujące i brak zasięgu (telefon jest mi zawsze potrzebny). Drugi dzień to samo. Katechezy takie same jak w szkole itd. Zrobiło się ciekawiej, kiedy usłyszałam, ze dzisiejszej nocy mogą dziać się cuda. (więcej…)


read More
0

Od dziecka nie lubiłam chodzić do kościoła, bo mnie rodzice budzili na najwcześniejszą mszę, bo o 9:15 były pełne ławki, mnóstwo ludzi po bokach stało, więc jeździliśmy rano żeby spokojnie usiąść. Na lekcje religii w podstawówce nie lubiłam chodzić za bardzo, bo pani oceniała chodzenie do kościoła, dzieliła nas na gorszych i lepszych, co było widać na pierwszej komunii.

Kiedy się zmienił proboszcz też nie przepadałam za chodzeniem do kościoła, bo nie trafiały do mnie jego kazania, z resztą chyba jak do większości moich domowników.

Po śmierci Mariusza (mojego kolegi) to  załamałam się, ale modliłam się i chodziłam do kościoła dla niego a nie dla siebie. Jak się modliłam w domu to też za niego i mojego znajomego, który cierpi z powodu bólu nogi. Nie chciałam o nic prosić Boga, skoro wcześniej miałam Go gdzieś. Na rekolekcje miałam chęć jechać od początku, bo chciałam spotkać się ze znajomymi. (więcej…)


read More
0

To były moje drugie wakacyjne rekolekcje z Wojskiem Gedeona. Tak naprawdę pojechałam tam trochę niechętnie, ale też nie mając żadnych oczekiwań. Jednak już na wstępie, w autokarze, czy pierwszego dnia w ośrodku zobaczyłam efekty zeszłorocznych rekolekcji – otwarcie na ludzi. Od tej chwili miałam nadzieję, że i w tym roku wiele się zmieni i że będą one bardzo owocne. Niestety, już na pierwszej Eucharystii byłam negatywnie zaskoczona i zniechęcona, bardzo nie spodobał mi się fakt, że wszelkie Eucharystie, czy inne wieczorne nabożeństwa odbywały się w zwykłej sali fizycznej w tamtejszej szkole. Brakowało mi atmosfery, którą zapewnia kościół, nie mogłam się skupić, zielony kolor na ścianach bardzo mnie dekoncentrował. Powiedziałam wtedy „koniec, ja wracam do domu, źle to widzę „. Ale zostałam… I tak żyłam, od grupki do grupki, od czasu wolnego, do czasu wolnego. Z każdym dniem coraz bardziej chciałam wracać. Lecz gdy zaczęliśmy wchodzić w tematykę konferencji, starałam się uważnie ich słuchać. Były takie na których nie umiałam się skupić, które do mnie nie trafiały, ale były też takie, które wiele mi uświadomiły. Jednak wieczorne nabożeństwa były dla mnie męczące, szczególnie gdy wróciły do mnie pewne nie wyjaśnione sprawy z jedną osobą. Chciałam wracać coraz bardziej, wszyscy się radowali a ja płakałam, a w sercu czułam kamień. … Myślę, że takim punktem, który zapoczątkował wyrzucenie z siebie tego co mi ciążyło było kazanie ojca Leszka, o kamieniach w sercu i o tym, że często krzyk pomaga, a także moment na mszy, gdy zamiast „Pokój z Tobą” mówiliśmy sobie „Jesteś dla mnie ważny/ważna”… Płakałam, a idąc za kazaniem, miałam ochotę krzyczeć, ale nie mogłam, tyle ludzi… Więc krzyczałam wewnętrznie, na Boga, polały się łzy, łzy bólu, ale to te łzy i troska ludzi z WG, szczególnie animatorki mojej grupki, pomogła mi zrobić coś z tym, co mnie bolało. Nigdy nie zapomnę tego co się działo ze mną w tych chwilach. Po konferencji o uczuciach, wiele sobie uświadomiłam, ile mam żalu do Boga, na szczęście mogłam o tym Mu napisać , w liście. Zrobiło mi się wtedy lżej. Ale nie do końca. Czekała mnie jeszcze rozmowa, która przyniosła zaskakujące efekty. Wiedziałam, że Bóg był przy mnie i przy tej drugiej osobie w jej trakcie. Dzięki temu wróciłam do stabilności, i weszłam w rekolekcje, byłam coraz bardziej otwarta, na Boga, ludzi, wydarzenia. Bardzo ważna była też dla mnie adoracja, gdy adorowaliśmy Jezusa siedząc na podłodze u jego stóp, a potem mówiliśmy sobie nawzajem „Kocham Cię”… Czułam, że te słowa wypowiada Bóg, to było wspaniałe. Za wszelkie zmiany, które zaszły w moim sercu, jak i w mojej świadomości, za wspaniałych ludzi i za ten cudowny czas CHWAŁA PANU!!


read More
0

Zakochałam się! Ktoś może powiedzieć- nic w tym szczególnego, wiele nastolatek w moim wieku przeżywa „wielkie miłości”, a najczęściej kończy się jak zawsze- rzewne rozstania i płacz w poduszkę. Ja jednak wiem,że w tym przypadku tak nie będzie… ZAKOCHAŁAM SIĘ ze wzajemnością! W Jezusie! On kocha mnie miłością bezgraniczną, trwałą i jedyną. Czy jest coś piękniejszego niż myśl,że zawsze jest ktoś komu na Tobie zależy, kto chce być blisko? Dlatego nawet kiedy zbłądzisz On zawsze będzie na Ciebie czekał. Teraz wiem, że nie ma takiej możliwości bym została sama.. Jezus kocha każdy mankament mojej duszy, a zło potrafi zamienić w dobro. Uświadomiłam sobie to wszystko będąc na rekolekcjach, które prowadziło Wojsko Gedeona. Pragnę podziękować za wszystkie katechezy, modlitwy i śpiewy. Szczególne wrażenie wywarła na mnie spowiedź, która miała formę dialogu z księdzem. Dlatego tak bardzo ją przeżyłam. Podczas wylania Ducha Świętego nie mogłam powstrzymać łez… Ale później poczułam pokój i radość jakiej nigdy wcześniej nie doświadczyłam… To wtedy wpatrując się w Najświętszy Sakrament poczułam,że Jezus mnie kocha i chce być w centrum mojego życia. Wartość tych rekolekcji najlepiej oddaje to,że widziałam łzy wzruszenia w oczach osób, które na co dzień wydają mi się twarde i niewrażliwe. Jeszcze raz dziękuję całej ekipie i księżom z parafii w Somiance za możliwość wzięcia udziału w tak pięknym wydarzeniu. Chwalmy Pana!

Kasia
(więcej…)


read More
next page
Back to top