Warning: preg_match(): Compilation failed: nothing to repeat at offset 1 in /home/users/wojskogedeona/public_html/wp-includes/class-wp.php on line 231

Warning: preg_match(): Compilation failed: nothing to repeat at offset 1 in /home/users/wojskogedeona/public_html/wp-includes/class-wp.php on line 232
Świadectwa z rekolekcji wakacyjnych - Łomnica Zdrój 2013 — Wojsko GedeonaWojsko Gedeona
0

1-10.07.2013

Od małego chodziłam do kościoła, bo pochodzę z dość katolickiej rodziny, jednak nigdy tego nie lubiłam. Jako małe dziecko strasznie nudziły mnie Msze Św., zaś potem uważałam to za stratę czasu. Moja spowiedź wyglądała od 8 lat mniej więcej tak samo „w imię Ojca, Syna i Ducha Św. Nie słuchałam rodziców […] więcej grzechów nie pamiętam” i tak miesiąc w miesiąc. W pewnym momencie nawet to uległo zmianie, bo uważałam że nie mam potrzeby chodzić co miesiąc do spowiedzi, że to za często i w ten sposób konfesjonał odwiedzałam co 3, 4 miesiące. Gdy poszłam do gimnazjum zaczęłam przeklinać próbując przez to udowodnić wszystkim że jestem silna i niezależna, że sama potrafię się obronić. Co niedzielę byłam okropnie wkurzona, że muszę iść do kościoła, bo przecież „inni nie chodzą”. Na mszy co chwilę spoglądałam na zegarek i myślałam „no ile jeszcze?!”, w pewnym momencie przestałam przystępować do komunii, no bo „nie byłam u spowiedzi, a poza tym co ten kawałek chleba mi da?”. Moja modlitwa wieczorna to było wyrecytowanie „Ojcze nasz”, „Zdrowaś Mario” i „Wierzę w Boga”, a w końcu nawet tego nie chciało mi się robić. Gdy kłóciłam się z mamą w myślach wyzywałam ją od najgorszych… Zaczęłam popalać co jakiś czas…

Aż w końcu pojawiło się w moim życiu coś, co nazywa się Wojsko Gedeona. Mówię, czemu nie pochodzę sobie, i tak nie mam co robić w piątek wieczorem… Zaczęłam sobie uświadamiać, że wszystko co było do tej pory w moim życiu sprzeciwiało się Bogu, coraz częściej w słowach księdza na spotkaniu czy kazaniu odnajdywałam coś co było jakby wskazówką dla mnie, zaczęłam zdawać sobie sprawę, że Bóg naprawdę do mnie przemawia… Zaczęłam zaglądać do Pisma Świętego, zazwyczaj na losowo wybraną stronę. Coraz częściej zaczęłam mówić i słuchać Boga, lecz czegoś mi brakowało. Nie potrafiłam zaufać Bogu, miałam żal do ludzi, którzy mnie skrzywdzili.

Z tego zdałam sobie sprawę na rekolekcjach WG, każda katecheza wnosiła coś do mojego życia, pokazywała mi to co mnie trzyma na uwięzi, telefon, lęki… Z każdym dniem stawałam się coraz bardziej świadoma tego, że nie jestem wolna. Od tego wszystkiego pozwoliło mi się uwolnić oddanie życia Bogu. W momencie gdy przyklęknęłam i mówiłam Bogu, że go kocham a ksiądz i animatorzy modlili się za mnie poczułam wlewające się do mojego serca ciepło, miłość, poczułam ogromną ulgę, uśmiech nie schodził mi z twarzy. I tak pozostało do końca. Te rekolekcje wiele w moim życiu zmieniły, zaczęłam świadomie przyjmować Komunię zdając sobie sprawę, że to nie jest zwykły opłatek, ale Jezus, który od tego momentu będzie ze mną dopóki będę o tym pamiętać. Dzięki rekolekcjom z Wojskiem Gedeona stałam się człowiekiem szczęśliwym nie tylko fizycznie ale i duchowo, moja modlitwa jest szczera i prosto z serca, ciężko wyrazić co czuję po powrocie, bo tego nie da się opisać słowami. Ale jestem szczęśliwa, że wróciłam na drogę po której będę szła z Bogiem. I za to CHWAŁA PANU!!!

Kinga

Na rekolekcje w Łomnicy czekałam z wielkim entuzjazmem. Miałam pewne wyobrażenie jak one

mogłyby wyglądać i w pierwszej chwili się zawiodłam, bo nie wszystko szło po mojej myśli. Jednak okazało się, że Bóg miał o wiele lepszy plan. Na początku nic mi nie pasowało. Stwierdziłam, że równie dobrze mogłabym zostać w domu. Moje wielkie pragnienia i plany gdzieś się ulotniły. Denerwowały mnie nawet drobnostki. Zdałam sobie sprawę także z tego, że ja sama nie jestem taka jaką bym chciała być. Ciężko przychodziły mi kontakty z innymi ludźmi, nie potrafiłam się otworzyć. Utwierdzałam się w kłamstwie, które już wcześniej pojawiło się w moim życiu, że jestem do niczego. Myślałam, że Bóg co prawda przygotował dużo łask na tych rekolekcjach, ale nie dla kogoś takiego jak ja. Wówczas dotarło do mnie, że Jezus chce być blisko mnie.

Pierwszym mocnym dla mnie doświadczeniem była adoracja, podczas której mogliśmy dotknąć Pana Jezusa i zwyczajnie się do Niego przytulić. Dalej jednak towarzyszyły mi lęki przed odrzuceniem i opinią ludzką. Jednym z ważniejszych dla mnie momentów podczas tych rekolekcji było oddawanie swojego życia Jezusowi. Miałam pewne opory, ale kiedy uklęknęłam przed Jezusem ukrytym w Najświętszym Sakramencie i położyłam na ołtarzu kartkę, na której był napisany akt oddania Jemu życia poczułam niesamowity pokój. Nie wszystko zmieniło się nagle, w jednej chwili, ale Bóg przez te dziesięć dni zmieniał moje serce. Uczył mnie jak kochać siebie samą i zapewniał o swojej niewyobrażalnie wielkiej miłości do mnie. Bóg przychodził także bardzo mocno przez drugiego człowieka. Przez jego budujące słowa takie jak: „jesteś wspaniała”, „cudowna z ciebie dziewczyna” i „pamiętaj, że jesteś piękna” albo przez zwykły uścisk. Ostatnim mocnym doświadczeniem była spowiedź. Bóg przez słowa księdza zapewnił mnie o swojej ogromnej miłości i wybaczył wszystkie grzechy. Kiedy po spowiedzi uklęknęłam przed Jezusem zobaczyłam w tym małym opłatku chleba osobę, która kocha mnie nad życie. Podczas ostatniej już adoracji poczułam niesamowitą radość z bycia we wspólnocie, która ze wszystkich sił (dosłownie ;)) uwielbiała swojego Boga. Ta radość trwała już do końca rekolekcji. Jestem bardzo wdzięczna Bogu za ten czas, w którym zabierał moje lęki, otwierał mnie na innych i dawał poczucie wspólnoty.
Chwała Panu!

M.

Nigdy nie sądziłam, że przez 10 dni może się aż tyle wydarzyć w moim życiu. Bóg tak niesamowicie działał w ciągu tych rekolekcji i to właśnie dzięki nim oraz pomocy z Jego strony poczułam się bardziej wolna niż dotychczas. Jezus otworzył moje serce na swoją miłość. Rozkochał mnie w sobie na nowo. Bóg w wszelaki sposób pokazywał mi co jeszcze mogę zmienić i naprawić w swoim życiu m.in. przez konferencje czy modlitwę osobistą. Podczas jednej z adoracji, klęcząc przed Najświętszym Sakramentem odczułam jak bardzo tęskniłam za Chrystusem. Patrząc cały czas na Jezusa płakałam jak małe dziecko. I wtedy coś we mnie pękło – zrozumiałam jak bardzo Jezusowi na mnie zależy i jak bardzo On mnie kocha. Kiedy oddałam całe swoje życie Panu Bogu , a także wszystkie lęki, które w pewien sposób odciągały mnie od Jego miłości, poczułam niesamowity pokój serca. Jezus zabrał to wszystko i pozwolił mi narodzić się na nowo. To co przeżyłam na tych rekolekcjach było czymś niezwykłym i niepowtarzalnym. Chwała Panu !!!!

K.

W tym roku byłam pierwszy raz na rekolekcjach Wojska Gedeona. Było to dla mnie niesamowite przeżycie duchowe. Pierwszego dnia miałam mieszane uczucia, gdy okazało się, że codziennie będziemy uczestniczyć we Mszy Św. i większość czasu spędzać na modlitwie. Jednak po paru dniach zrozumiałam, że prawdziwą wolność daje człowiekowi tylko życie z Panem Bogiem, z dala od wszelkich rozrywek, telefonu i innych uzależnień. Zaczęłam budować relację z Bogiem na nowo. Dostrzegłam Boga w drugim człowieku, w każdym geście, uśmiechu, w przyrodzie, w pięknie tego świata. Problemy z którymi przyjechałam na rekolekcje przestały istnieć. Szczególną wolność odczułam po oddaniu życia, swoich lęków, pragnień, problemów Jezusowi. Od tej chwili mam świadomość, że to Pan Bóg kieruje moim życiem. Nauczyłam się inaczej modlić, pierwszy raz przez kontemplację. Od tej pory codziennie medytuję, rozważam Pismo Święte. Cały czas czuję, że Bóg przemienia moje życie, że Jego słowo jest skierowane bezpośrednio do mnie. Szczególnym momentem, który zmienił moje myślenie było realne doświadczenie Boga podczas nałożenia rąk przez kapłana i modlitwy o Ducha Świętego. Wcześniej podchodziłam do tego z dystansem, nie wierzyłam w możliwość zaśnięcia w Duchu Św. Jednak od czasu rekolekcji wszystko się zmieniło. Przedtem praktycznie przy każdej czynności, rozmowie odczuwałam stres. Od tej pory czuję się wolna, mam spokój ducha. Pokochałam życie na nowo i często mam ochotę wszystkich wyściskać i uśmiechać się nawet do obcych mi osób. Tak wielką radość daje mi Bóg i chwała Mu za to!

M.

Rekolekcje w Łomnicy Zdrój, moje pierwsze rekolekcje z Wojskiem Gedeona, były niesamowite. Pojechałem tam za namowami księdza, bez jakiegoś konkretnego celu. Pierwszym punktem rekolekcji, który mnie mocno poruszył była adoracja, na której po raz pierwszy w życiu odczułem tak wielką bliskość Pana Boga. Od tej adoracji wszystko się zmieniło. Stopniowo zacząłem coraz bardziej otwierać się na działanie Boga. Z każdym dniem było coraz lepiej, cały czas czułem, że Bóg jest blisko, miałem w sobie coraz więcej radości i pokoju. Kolejnym bardzo ważnym punktem rekolekcji były grupki dzielenia, które też dużo mi dały. Ostatnią rzeczą o której chciałbym napisać były modlitwy w parach, kiedy mówiliśmy sobie o swoich problemach i modliliśmy się za siebie nawzajem. Czułem wielką moc tej modlitwy. Prosiłem wtedy o poprawę relacji z moimi rodzicami. Po powrocie z rekolekcji jest we mnie dużo więcej łagodności i radości z życia, dzięki Bożej pomocy coraz lepiej dogaduję się z rodzicami. Moje relacje z panem Bogiem też są dużo lepsze, już nie jest to taka „pusta” wiara. ZA TEN WSPANIAŁY CZAS CHWAŁA PANU!

S.

Na początku rekolekcji byłam trochę przestraszona i bałam się, chociaż widziałam mnóstwo życzliwych i otwartych ludzi. Po kilku dniach zaczęło mi się coraz bardziej podobać, spotykałam wielu ludzi, którzy przyjmowali do swojego serca Boga. Najwspanialszym momentem na tych rekolekcjach była adoracja z powierzeniem życia Jezusowi. Wtedy tak mocno doświadczyłam Jego obecności, był to niezapomniany czas. Kiedy ksiądz wraz z animatorami modlili się nade mną, czułam, jak Pan obdarza mnie swoją miłością, daje mi siłę. Podczas adoracji strasznie płakałam i byłam przepełniona radością, którą dał mi Jezus, cudowne było to, że mogliśmy z Nim po prostu być. Widziałam, jak wielu ludzi zaprasza Go do swojego serca. Bardzo podobało mi się spotkanie w dwójkach, poznałam osobę, z którą wcześniej nie rozmawiałam, choć byłyśmy na tych samych rekolekcjach. Modlitwa wstawiennicza była dla mnie również niesamowitym spotkaniem z Jezusem. Czułam jak do mnie przychodzi, a wszystkie słowa wypowiedziane przez osoby, z którymi się modliłam jeszcze bardziej otwierały moje serce. Codzienne katechezy sprawiły, że dowiedziałam się wiele o sobie, swoich lękach i wskazały mi, co powinnam „ulepszyć”. Dzięki tym rekolekcjom coraz bardziej poznaję Jezusa i chcę, aby był obecny każdego dnia.
CHWAŁA PANU!

K.

Byłam pierwszy raz na Wojsku Gedeona. Pierwszego dnia wszystko mi się dłużyło, po dwóch dniach chciałam wracać do domu. Żałowałam pieniędzy, które wydałam na wyjazd. Wszystko się zmieniło trzeciego dnia po rozmowie z przydzieloną dziewczyną, wtedy wreszcie poczułam, że Jezus jest przy mnie, kocha mnie. Następnie odbyła się adoracja, po której płakałam jak dziecko. Na rekolekcjach naprawdę pokochałam Boga, wyciszyłam się. Przed wyjazdem przeklinałam, wzywałam Boga nadaremnie. Pod koniec rekolekcji nie mogłam uwierzyć jak mogłam tak przeklinać, źle myśleć o innych ludziach. Na rekolekcjach nie mogłam doczekać się spotkania z Bogiem. Wielbiłam Go, potrzebowałam do życia. Po powrocie będę próbować nawracać moje koleżanki, które nie są otwarte na miłość Boga. Teraz nie chcę wyjeżdżać. Poznałam wspaniałych ludzi.

A.

Gdy dowiedziałem się o wakacjach Wojska Gedeona byłem bardzo zadowolony. Z niecierpliwością wypatrywałem dnia 1 lipca, który rozpoczynał rekolekcje. Około tygodnia przez rozpoczęciem rekolekcji moje zapały kompletnie wygasły, nie chciałem tam jechać. To szatan sprawił, że miałem niechęć co do rekolekcji z Wojskiem. Już podczas podróży nie chciałem tam jechać. Na dodatek jechaliśmy 13 godzin. W mojej głowie kłębiły się różne myśli, na pewno nie pozytywne. Dojechaliśmy. Na samym początku szok – ks. Bogdan. „Co to jest?” – pytałem się w głębi serca. Jakiś ksiądz każe mi się ustawiać w szeregach, ustala jakieś (wtedy) bezmyślne zasady. Teraz oceniam to zupełnie inaczej. Wszystko jest po coś. Zbiórki, apele były po coś. To nie były absurdalne zasady. Bardzo się cieszę, że moje wakacje były z WG. Wystawienie Najświętszego Sakramentu i moc jaka nam wtedy towarzyszyła była nie do opisania. Ofiarowanie życia Panu Jezusowi było przepełnione łzami szczęścia :).
Chwała Panu!

Damian

Na początku było ciężko. Nie mogłam się przystosować do dyscypliny oraz innych reguł. Trudno było mi zapoznać się z innymi osobami. Po kilku dniach poznałam więcej osób i wpadłam w rytm dnia. Poznałam prawdziwego Boga i bardzo się do Niego zbliżyłam. Poczułam wewnętrzny spokój i bardzo się wyciszyłam. Te rekolekcje bardzo mnie odmieniły, bo zrozumiałam, że Bóg mnie kocha. Bardzo podobały mi się wszystkie msze, jutrznie i adoracje. Szkoda mi wyjeżdżać i zostawiać ludzi, których poznałam i bardzo polubiłam. Czuję się napełniona Duchem Świętym i chwała Panu za to!

P.

Na tym wyjeździe najbardziej spodobały mi się modlitwy uwielbienia. Poruszyły mnie wewnętrznie. Ogólnie podobała mi się atmosfera, wszyscy byli dla siebie mili, zachowywali się jak rodzina. Księża byli dla mnie momentami jak ojcowie, a siostra Józefa jak matka. W razie potrzeby zawsze można było liczyć na czyjąś pomoc, można było się przytulić do kogoś. Wyjazd bardzo mi się podobał i na pewno postaram się jechać z Wojskiem na kolejny wyjazd.

Klaudia

Moja rodzina jest rodziną wierzącą, chociaż nie praktykującą jak nakazał Pan Bóg. Urodziłam się chora, moja babcia wiedziała, że wszystko jest w tej chwili, w rękach Pana, że właśnie teraz trzeba się modlić z jeszcze większą wiarą. Powoli wszystko się ułożyło, choć nie do końca. To właśnie babcia co niedzielę zabierała mnie do kościoła, bo tylko ona tak mocno z całej rodziny wierzyła, że wszystko jest możliwe kiedy trwamy z Bogiem. To ona pomogła mi przygotować się do Pierwszej Komunii Świętej. Chodziłyśmy do Kościoła, ale z biegiem czasu to stawało się rutyną, formalnością. Msze Święte były coraz bardziej nudne, a ja byłam w przekonaniu że tracę czas. Pewnej niedzieli podczas kiedy kapłan głosił kazanie zemdlałam i rozbiłam sobie głowę. Wylądowałam w szpital, przeprowadzono mi około 12 badań z różnych dziedzin, wszystkie badania wyszły dobrze. Brak przyczyny a objawy się nasilały, zostałam poddana kuracji psychologicznej, przypuszczano, że omdlenia które przerodziły się w napady podobne do napadów padaczkowych wywołuje załamanie nerwowe, które wynikało z konfliktów między rówieśnikami, brakiem akceptacji przez otoczenie, problemami w rodzinie i słabej psychice. Kuracja nie przynosiła oczekiwanych skutków. Przestałam wierzyć w ludzi, wręcz ich znienawidziłam, pytałam Boga dlaczego akurat ja, dlaczego ja mam tak ciężko, czy nie wystarczy mi jedna choroba czy musi dokładać mi co jakiś czas czegoś nowego. Z czasem nawet przestałam wierzyć, słuchałam rocka i metalu, nie lubiłam tej muzyki, ale ona dawała mi coś takiego przez co wchodziła w swój świat gdzie nie było ludzi, izolowałam się od wszystkiego, nie chodziłam do szkoły, nie rozmawiałam z rodzeństwem i rodzicami. Świat przestał istnieć a ja zaczęłam myśleć o samobójstwie… Moja mama się również poddała, nie mogła na mnie patrzeć, nie mogła patrzeć kiedy znów mam zły dzień, kiedy znów mam atak, dla niej to było najgorsze na co kiedykolwiek musiała patrzeć. Usłyszała kiedyś od koleżanki że mogę być opętana. znalazła bioenergoterapeutę który miał wykonać egzorcyzmy, które oczywiście się nie powiodły. Było coraz gorzej, a wtedy ciocia zabrała mnie do Obór, tam ksiądz modlił się o moje uzdrowienie i uwolnienie, i to właśnie wtedy poczułam się lżejsza, jak gdybym zrzuciła z siebie całe brzemię. Przyjęłam Szkaplerz i od tamtej pory czułam że ktoś naprawdę nade mną czuwa.

Wyjazd z Wojskiem Gedeona uświadomił mi, że naprawdę jesteśmy dziećmi Bożymi, że mamy ciężkie życie, bo nosimy swój własny krzyż. Modlitwa oraz msza o uwolnienie dały mi siłę do dalszego życia. Całkiem inaczej wszystko postrzegam. Każda katecheza pozwoliła mi dostrzec problem. Każdy kolejny dzień na wyjeździe dawał mi co raz większą chęć do życia. I za CHWAŁA PANU.

A.

Na wyjeździe z WG byłam drugi raz (pierwszy raz byłam w Czerwińsku). W Czerwińsku był mały przedsmak wyjazdu wakacyjnego, więc mniej więcej wiedziałam co mnie czeka. Na początku, gdy dojechaliśmy do Łomnicy, miałam wielkie problemy z zaaklimatyzowaniem się. Jednak z dnia na dzień było mi coraz łatwiej. To co najbardziej przeżyłam w trakcie tych rekolekcji to były adoracje oraz modlitwy za siebie nawzajem. Największym przeżyciem była adoracja, na której czytaliśmy Akt Oddania Życia Jezusowi oraz modlitwa wstawiennicza. Podsumowując, dzięki tym rekolekcjom dowiedziałam się wielu rzeczy, których wcześniej nie byłam świadoma. Dotknęło mnie ciepło, które płynęło od księży, bardzo starali się jak najlepiej przekazać nam Słowo Boże oraz bardzo nas wspierali, za co jestem im bardzo wdzięczna.

S.

O rekolekcjach Wojska Gedeona dowiedziałam się od koleżanki mojej mamy. Nie wiedziałam jak tu będzie. To, że będziemy spać w szkole nie miało dla mnie znaczenia. Na początku bałam się otworzyć na grupce dzielenia, lecz z kolejnym dniem otwierałam się coraz bardziej. Miałam lęk przed odrzuceniem, bałam się nawiązywać nowych relacji. To się zmieniło. Otworzyłam się i zaczęłam rozmawiać z innymi a to wszystko dzięki temu, że wieczorem każdy z nas modlił się ze świeczkami nad niektórymi osobami. Poprzez wieczory uwielbienia bardziej zbliżyłam się do Pana Boga. Denerwowałam się przed spowiedzią z całego życia, ale po spowiedzi czułam wielką ulgę oraz czułam się oczyszczona. Na adoracji modlił się nad każdym ksiądz z dwoma animatorami. Jedna z animatorek, która się nade mną modliła zapytała mnie, czy ktoś w mojej rodzinie nie jest chory. Ja odpowiedziałam, że moja mama jest chora na depresję. Ona mi powiedziała, że Jezus przyszedł z uzdrowieniem. Wzruszyłam się jak nigdy. Po tym było uwielbienie Boga przez pieśni, tańce i modlitwę, wtedy miałam bardzo dużo energii. Chwała Panu.

K.

Mam 16 lat i pierwszy raz byłam na rekolekcjach wakacyjnych. Od małego byłam uczona, że w niedzielę należy iść do kościoła, a wieczorem pomodlić się. Z czasem stało się to przyzwyczajeniem. Przełom nastąpił w pierwszej klasie, gdy zaczęłam się nad tym zastanawiać głębiej. Przez kilka miesięcy chodziłam do kościoła z obowiązku. Mama kazała mi iść do spowiedzi i wtedy zrozumiałam, że nie potrafię tak żyć, wróciłam do Boga, zorientowałam się, czego mi brakowało. Czułam się wtedy nieszczęśliwa, pusta. W 2 klasie gimnazjum byłam na dwóch oazach modlitwy. Zrozumiałam, że nie jestem jeszcze dostatecznie blisko Boga. Cały poprzedni rok szkolny przygotowywałam się do bierzmowania, zbliżyłam się do Jezusa bardzo. Zaczęłam chodzić na spotkania w mojej parafii. Stwierdziłam, że czemu nie mam jechać na wakacyjne rekolekcje. Nie powiem, że od początku byłam zachwycona. Byłam pełna obaw: Jak ja się tu odnajdę? Jak to będzie wyglądało? No i ta dyscyplina… Przełomem była jedna z mszy świętych mniej więcej w połowie wyjazdu. Zaczęłam płakać jak dziecko i zrozumiałam jak bardzo Bóg mnie kocha. Potem było coraz lepiej. Otwierałam się w grupce dzielenia. Podczas aktu oddania życia Jezusowi płakałam jak nigdy. Były to łzy szczęścia. Czułam taką bardzo, bardzo bliską obecność Boga. Po spowiedzi czułam takie szczęście, że podczas adoracji mnie nosiło. Podczas rekolekcji uświadomiłam sobie wiele rzeczy i bardzo zbliżyłam się do Boga. Chwała Panu!

M.

Na początku czułam się niepewnie, nie wiedziałam jak będą wyglądać grupy i czy ludzie będą przyjaźnie nastawieni. To był błąd. Okazało się super, szczególnie, że byłam tu pierwszy raz.
W połowie wyjazdu przyzwyczaiłam się już do wszystkiego, a msze przeżywałam całym sercem. Tylko dzięki katechezom i księżom, którzy naprawdę znali się na rzeczy. Teraz na końcu jest mi smutno, ale tylko troszeczkę, bo to miejsce dzięki tym wszystkim ludziom zamierzam opuścić z wielkim, szczerym i serdecznym uśmiechem. Tutaj warto być. Nauczyłam się wielu rzeczy, poznałam wielu ciekawych i serdecznych ludzi. Nie żałuję, że tu przyjechałam.

K.

Back to top